Aktualizacja nieco spóźniona, niestety nie mogłam znaleźć żadnych chętnych do robienia moim włosom zdjęć, a napięty grafik dnia skutecznie pozbawiał mnie czasu na cokolwiek. No ale jak moje włosy spędziły maj? :)
Na zdjęciu widzę, że zdecydowanie przesadziłam z ilością oleju na końcówkach. Też to widzicie, prawda?:p
Maj był pierwszym miesiącem od roku w którym używałam produktów drogeryjnych z silikonami. Już wcześniej podejrzewałam, że moje włosy lubią oblepiacze i w tym miesiącu przekonałam się na dobre, że wiele straciłam nie odkrywając tego wcześniej.
Moje włosy były cały miesiąc bardzo błyszczące, miękkie, bardzo ładnie się kręciły i generalnie nie sprawiały większych problemów.
Końcówki obcinałam gdzieś na początku miesiąca, dzisiaj nie mam ani jednej połamanej czy rozdwojonej. Myślę, że regularne stosowanie olejów wzmocniło włókna włosów na długości, a stare, nie pielęgnowane końce były po prostu do ścięcia. Cieszę się, że pozbyłam się wreszcie wszystkich przerzedzonych sucharów!
Czego używałam w maju?
1.Szampony:
- Garnier Avocado i Karite do włosów zniszczonych- bardzo fajny szampon z SLES. Bardzo dobrze się rozprowadza, zmywa wszystko co na włosy nałożę, jest wydajny. Pozostawia włosy miękkie, łatwe do rozczesania i ma piękny zapach.
- Biowax szampon do włosów blond- o nim już pisałam tutaj(klik!). Myślę, że nie kupie go ponownie, wolę wypróbować inne wersje z ciekawości. Jednak był dobrym szamponem.
- Alterra szampon z kofeiną- przypadkiem dostałam go od mamy. Pisałam o nim tutaj(klik!)
Jak widać nie do końca postawiłam na produkty mocno oczyszczające, zdecydowana większość miesiąca była z szamponem Biowax. Mam wrażenie, że mojej skórze głowy nie służy używanie mocniejszych detergentów co każde mycie.
2. Maski, odżywki:
- Biowax Argan, Macadamia, Kokos- mój absolutny hit! Więcej- klik!
- Nivea Long Repair, Nivea Moisture, Nivea Straight- wszystkie działają tak samo, moim zdaniem. Dociążają, poprawiają skręt, zmiękczają końce, nabłyszczają i pięknie pachną. Bardzo się polubiliśmy :)
- Biowax do włosów suchych- nie wykończyłam go jeszcze, ale na razie niespecjalnie mi się podoba.
-Wella Frizz Control- nie rozumiem tego fenomenu, ale odżywka na beznadziejny skład i zupełnie przeciwne działanie- świetnie nabłyszcza włosy, podkreśla skręt i przecudnie pachnie.
- Timotei Głęboki Brąz- kupiona ze względu na hennę w składzie i na prawdę boski zapach, używam jej jako odżywki bez spłukiwania, jest bardzo lekka.
- Joanna z Apteczki Babuni balsam do włosów Miód i Mleko- średni produkt, ale wracam do niego ze względu na zapach. Jednak mam wrażenie, że dzięki alkoholowi izopropylowemu mam bardziej suche końce włosów, odstawiłam go z tego powodu zupełnie.
3. Inne:
- serum z olejkiem Arganowym Marion- jedwab do włosów o zapachu waty cukrowej. Bardzo fajny produkt. W duecie z kroplą oleju kokosowego zabezpieczał moje końcówki.
- Gliss Kur pianka i spray, pisałam o nich tutaj(klik!)
- maska Strapitz Sleek Line- używałam jej do sauny, fajnie działa, zmiękcza włosy, są miękkie, delikatne, ładnie pachną gumą balonową. Mimo wszystko nie kupiłabym jej ponownie, działanie moim zdaniem ma słabsze niż odżywki Garniera czy Wax'y.
- Joanna Rzepa- wcierka do skóry głowy, stosowałam ją zawsze po myciu. Przyrost satysfakcjonujący, bo ponad 2cm na miesiąc.
- Kapoor Kachli- jako suchy szampon od czasu do czasu, awaryjnie. Pisałam o nim tutaj(klik!)
- Farba L'Oreal Sublime Mousse beżowy blond- nadaje świetny, piaskowy kolor, zostaję przy niej i opiszę dokładnie wszystko w kolejnym poście!
4. Oleje
- Khadi- wcierany 3-4 razy w tygodniu na 1-8 godzin w skórę głowy. Na razie nie widzę nic ciekawego w jego zastosowaniu poza świetnym zapachem wasami do shushi :)) Myślę, że należy mu dać jeszcze czas.
- kokos, Vatika, olej winogronowy i oliwa z oliwek- na długość, działają podobnie, może Vatika nieco lepiej.
Olejowałam włosy rzadziej, średnio co dwa- trzy mycia. Wychodzi im to na dobre, bo mają więcej objętości.
Porównanie kwiecień- maj:
Wydaje mi się, że cośtam widać, że urosły. Ale możliwe, że tak mi się wydaje, bo widziałam odrost. Na pewno bardziej się błyszczą, co mnie niesamowicie cieszy :)
Przy okazji bardzo miło jest mi obwieścić, że w poprzednim tygodniu rozpoczęłam kurs fryzjerski! Mam nadzieję, że dowiem się więcej profesjonalnych faktów na tematy włosowe, dzięki czemu będę mogła ciekawej dla Was pisać. Niedługo może coś poprzepisuję co ciekawszego z kursowej książki :)
A jak maja się Wasze włosy po maju?
buziaki,
narvika :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szampon. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 czerwca 2013
niedziela, 19 maja 2013
recenzja- szampon do włosów blond BioVax
Niedawno pisałam post(klik!) o rozpoczęciu współpracy z firmą L'Biotica i dostałam do testowania parę ich produktów. Po prawie miesiącu mam swoją opinię na temat szamponu do włosów blond, zapraszam!
Jak to wygląda?
Butelka jest biała, nieprzeźroczysta, z miękkiego plastiku, zapakowana w kartonik.
Szampon jest perłowo żółty, o idealnej dla mnie konsystencji. Jest bardzo wydajny, kropla wystarczy mi do umycia włosów i zmycia z nich oleju czy treściwej odżywki.
Pachnie przyjemnie, delikatnie, troszkę przypomina zapach kosmetyku fryzjerskiego. Nie jest wyczuwalny na włosach po spłukaniu. To ten sam zapach co maska do włosów blond(klik!) :)
Co ma w środku?
Skład szamponu jest inny, niż podaje stronka DOZ.pl(klik!), gdzie większość Wiżanek zamawiała Biowax'owe produkty. Może coś się pozmieniało ostatnio?
W składzie mamy delikatne detergenty, ekstrakt z henny i cytryny, glicerynę. Dodatkowo mamy Pq oraz silikon w środku składu.
Skład mi się podoba, ale wyrzuciłabym z niego ten silikon (do którego usunięcia potrzebujemy SLS lub SLES) i pg. Nie zauważyłam jednak obciążania czy zmatowienia włosów.
Jak działa?
Szampon jest bardzo delikatny, tworzy miękką pianę, którą bardzo miło myje się włosy. Zmywa dobrze wszelkie mikstury i oleje za pierwszym razem.
Włosy pozostawia miękkie, gładkie i pięknie błyszczące. Skóra głowy też jest zadowolona, zwłaszcza, że miałam jak to testować, bo trochę ją "przypiekłam" podczas wycieczki rowerowej bez nakrycia głowy.
Nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów, są świeże dwa dni, co jest standardem u mnie. Pomimo silikonów nie powoduje utraty objętości, czego bałam się kiedy przeczytałam skład.
Nie zauważyłam rozjaśnienia włosów, poprawy koloru włosów, ani czegokolwiek innego, co mogłoby się wiązać z rozświetleniem czy zmianą odcienia moich kłaczków.
Podsumowując jest to jeden z fajniejszych szamponów jakich używałam i to nie ze względu na to, że otrzymałam produkt do testów ;) Następnym razem chętnie spróbuję innej wersji, kusi mnie wersja do włosów ciemnych, bardzo dobrze wspominam maskę z tej serii.
Z minusów odjęłabym silikon w składzie oraz dodałabym na kartoniku skład szamponu. Nie wszyscy pracownicy aptek lubią patrzeć na włosomaniaczki grzebiące w kartonikach żeby przeczytać co jest w środku ;)
Produkt testowałam w ramach współpracy z firmą L'Biotica. Fakt otrzymania produktu nie miał wpływu na moją opinię na jego temat.
Zapraszam do sklepu firmowego ze wszystkimi produktami Biowax- galeriakosmetyki.pl/
Znacie szampony L'Biotica? Może możecie polecić mi któryś?
buziaki,
narvika :)
Jak to wygląda?
Butelka jest biała, nieprzeźroczysta, z miękkiego plastiku, zapakowana w kartonik.
Szampon jest perłowo żółty, o idealnej dla mnie konsystencji. Jest bardzo wydajny, kropla wystarczy mi do umycia włosów i zmycia z nich oleju czy treściwej odżywki.
Pachnie przyjemnie, delikatnie, troszkę przypomina zapach kosmetyku fryzjerskiego. Nie jest wyczuwalny na włosach po spłukaniu. To ten sam zapach co maska do włosów blond(klik!) :)
Co ma w środku?
Skład szamponu jest inny, niż podaje stronka DOZ.pl(klik!), gdzie większość Wiżanek zamawiała Biowax'owe produkty. Może coś się pozmieniało ostatnio?
W składzie mamy delikatne detergenty, ekstrakt z henny i cytryny, glicerynę. Dodatkowo mamy Pq oraz silikon w środku składu.
Skład mi się podoba, ale wyrzuciłabym z niego ten silikon (do którego usunięcia potrzebujemy SLS lub SLES) i pg. Nie zauważyłam jednak obciążania czy zmatowienia włosów.
Jak działa?
Szampon jest bardzo delikatny, tworzy miękką pianę, którą bardzo miło myje się włosy. Zmywa dobrze wszelkie mikstury i oleje za pierwszym razem.
Włosy pozostawia miękkie, gładkie i pięknie błyszczące. Skóra głowy też jest zadowolona, zwłaszcza, że miałam jak to testować, bo trochę ją "przypiekłam" podczas wycieczki rowerowej bez nakrycia głowy.
Nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów, są świeże dwa dni, co jest standardem u mnie. Pomimo silikonów nie powoduje utraty objętości, czego bałam się kiedy przeczytałam skład.
Nie zauważyłam rozjaśnienia włosów, poprawy koloru włosów, ani czegokolwiek innego, co mogłoby się wiązać z rozświetleniem czy zmianą odcienia moich kłaczków.
Podsumowując jest to jeden z fajniejszych szamponów jakich używałam i to nie ze względu na to, że otrzymałam produkt do testów ;) Następnym razem chętnie spróbuję innej wersji, kusi mnie wersja do włosów ciemnych, bardzo dobrze wspominam maskę z tej serii.
Z minusów odjęłabym silikon w składzie oraz dodałabym na kartoniku skład szamponu. Nie wszyscy pracownicy aptek lubią patrzeć na włosomaniaczki grzebiące w kartonikach żeby przeczytać co jest w środku ;)
Produkt testowałam w ramach współpracy z firmą L'Biotica. Fakt otrzymania produktu nie miał wpływu na moją opinię na jego temat.
Zapraszam do sklepu firmowego ze wszystkimi produktami Biowax- galeriakosmetyki.pl/
Znacie szampony L'Biotica? Może możecie polecić mi któryś?
buziaki,
narvika :)
sobota, 4 maja 2013
aktualizacja włosów- kwiecień 2013
Przychodzę do Was z nieco spóźnioną aktualizacją- szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam co dokładnie mam napisać, ponieważ kwiecień dla moich włosów był miesiącem zmian. Przede wszystkim w ich kondycji- wypłukało się encanto, potem w strukturze- zaczęły się kręcić, a na końcu w kolorze- dotarłam wreszcie do upragnionego odcienia blondu. Ale po kolei.
Do 17 kwietnia stosowałam "włosomaniaczkową" pielęgnację-
- szampon Babydream lub Hipp
- odżywkę Kallos Latte, Biowax do ciemnych, Garnier Awocado lub Garnier Żurawina
- olej macadamia na końcówki
- jedwab Marion do zabezpieczenia końców
olej (pomarańczowy, kokosowy, lniany, macadamia, oliwa z oliwek- zamiennie) przed każdym myciem na min.5godzin, po myciu odżywka lub maska pod czepkiem min. 30 min.
i włosy wyglądały tak:
Potem trochę podłamałam się ich stanem i wyglądem. Po przemyśleniach, które możecie przeczytać tutaj(klik!) postanowiłam wrócić do drogeryjnej pielęgnacji.
Pamiętam, że za czasów moich najdłuższych włosów bardzo dobrze służyły mi odżywki i szampony od Nivea oraz Biowaxy do blond włosów, nawet po męczeniu włosów całymi dniami w słonej wodzie i słońcu były zdrowe i grubsze niż teraz. Za "tamtych czasów" wyglądały tak:
I to były moje najdłuższe włosy w życiu. Po powkurzaniu się na stracony czas i bla bla bla... ;) Pielęgnacja zmieniła się i wygląda tak:
- szampon Garnier Awocado lub Biowax do blond
- odżywka Nivea Long zmieszana w dowolnej proporcji z Biowaxem Argan Macadamia Kokos
- Gliss Kur w spray'u do zabezpieczania końcówek
- olej kokosowy do stylizacji/ niwelowania puchu
olejowanie co trzecie mycie na 1-2 godziny Vatiką kokosową, khadi w skórę głowy na ten czas, odżywka + maska po myciu na 10-15 minut lub mniej.
Włosy po dwóch tygodniach (niecałych, zdjęcie z 22 kwietnia) prezentują się tak:
Na potrzeby zdjęcia ;) włosy bez silikonów, bez spray'u z silikonami i oczyszczone szamponem z SLES.
Reasumując kwiecień obfitował w zakupy, a włosy w tym miesiącu prezentowały się tak:
Nie twierdzę, że brak pielęgnacji mi służy lub że będzie lepszym wyjściem dla którejś z Was. Jednak kwiecień skłonił mnie do przemyśleń w tej kwestii i myślę, że będę nadal testować "drogeryjne" metody pielęgnacji z elementami mojej starej metody. Zobaczymy co wyjdzie, bo gorzej być już chyba nie może :(
O farbowaniu postaram się napisać w najbliższym czasie :)
A jak tam minął Wasz włosowy kwiecień?
buziaki,
narvika :)
Do 17 kwietnia stosowałam "włosomaniaczkową" pielęgnację-
- szampon Babydream lub Hipp
- odżywkę Kallos Latte, Biowax do ciemnych, Garnier Awocado lub Garnier Żurawina
- olej macadamia na końcówki
- jedwab Marion do zabezpieczenia końców
olej (pomarańczowy, kokosowy, lniany, macadamia, oliwa z oliwek- zamiennie) przed każdym myciem na min.5godzin, po myciu odżywka lub maska pod czepkiem min. 30 min.
i włosy wyglądały tak:
Potem trochę podłamałam się ich stanem i wyglądem. Po przemyśleniach, które możecie przeczytać tutaj(klik!) postanowiłam wrócić do drogeryjnej pielęgnacji.
Pamiętam, że za czasów moich najdłuższych włosów bardzo dobrze służyły mi odżywki i szampony od Nivea oraz Biowaxy do blond włosów, nawet po męczeniu włosów całymi dniami w słonej wodzie i słońcu były zdrowe i grubsze niż teraz. Za "tamtych czasów" wyglądały tak:
I to były moje najdłuższe włosy w życiu. Po powkurzaniu się na stracony czas i bla bla bla... ;) Pielęgnacja zmieniła się i wygląda tak:
- szampon Garnier Awocado lub Biowax do blond
- odżywka Nivea Long zmieszana w dowolnej proporcji z Biowaxem Argan Macadamia Kokos
- Gliss Kur w spray'u do zabezpieczania końcówek
- olej kokosowy do stylizacji/ niwelowania puchu
olejowanie co trzecie mycie na 1-2 godziny Vatiką kokosową, khadi w skórę głowy na ten czas, odżywka + maska po myciu na 10-15 minut lub mniej.
Włosy po dwóch tygodniach (niecałych, zdjęcie z 22 kwietnia) prezentują się tak:
Na potrzeby zdjęcia ;) włosy bez silikonów, bez spray'u z silikonami i oczyszczone szamponem z SLES.
Reasumując kwiecień obfitował w zakupy, a włosy w tym miesiącu prezentowały się tak:
Nie twierdzę, że brak pielęgnacji mi służy lub że będzie lepszym wyjściem dla którejś z Was. Jednak kwiecień skłonił mnie do przemyśleń w tej kwestii i myślę, że będę nadal testować "drogeryjne" metody pielęgnacji z elementami mojej starej metody. Zobaczymy co wyjdzie, bo gorzej być już chyba nie może :(
O farbowaniu postaram się napisać w najbliższym czasie :)
A jak tam minął Wasz włosowy kwiecień?
buziaki,
narvika :)
środa, 24 kwietnia 2013
nowa linia Biowax! + Biovax Dba o moje włosy- współpraca
Kilka dni temu odezwała się do mnie przedstawicielka firmy L'Biotica(klik!). Jako że jestem fanką maseczek Biowax z chęcią podjęłam współpracę i wczoraj dotarła do mnie paczka z produktami do testowania. Zobaczcie same co mi się trafiło:
Od lewej: szampon do włosów blond, maska do włosów suchych i maska Argan Macadamia Kokos.
W opakowaniach masek znajdziemy standardowe prezenty- termoczepki i próbki silikonowych olejków do końcowek:
Spostrzegawcze pewnie zauważą coś nowego- maska po prawej, w brązowo- złotym opakowaniu to nowość o nazwie "Argan Macadamia Kokos- regeneracja i blask". Tutaj cała linia z bliska:
W linii znajdziemy szampon, maskę i serum. Maska ma gęstą, typową dla wosków konsystencję oraz przyjemny, delikatny zapach, przypomina trochę zapach masek fryzjerskich.
Skład maski:
I skład nowego serum z trzema olejkami:
Moje włosy po prostowaniu i farbowaniu potrzebują odbudowy, więc cieszę się z zapasu moich ulubionych masek. Szczególne nadzieje pokładam w nowej masce, zapowiada się obiecująco. W związku z rozpoczętą współpracą oraz wykończeniem przeze mnie wszystkich (!!!) włosowych zapasów moja majowa pielęgnacja będzie wyglądała mniej- więcej tak:
Nową linię masek i szamponów oraz wszelkie inne produkty L'Biotica możecie kupić w firmowym sklepie http://www.galeriakosmetyki.pl :)
Przy robieniu zdjęć asystował i pomagał (prawie zjadł słoik z maską do ciemnych, ale niech mu będzie..;)):
Jak podoba się Wam nowa linia Biowax'a?
buziaki,
narvika :)
Od lewej: szampon do włosów blond, maska do włosów suchych i maska Argan Macadamia Kokos.
W opakowaniach masek znajdziemy standardowe prezenty- termoczepki i próbki silikonowych olejków do końcowek:
Spostrzegawcze pewnie zauważą coś nowego- maska po prawej, w brązowo- złotym opakowaniu to nowość o nazwie "Argan Macadamia Kokos- regeneracja i blask". Tutaj cała linia z bliska:
W linii znajdziemy szampon, maskę i serum. Maska ma gęstą, typową dla wosków konsystencję oraz przyjemny, delikatny zapach, przypomina trochę zapach masek fryzjerskich.
Skład maski:
I skład nowego serum z trzema olejkami:
Moje włosy po prostowaniu i farbowaniu potrzebują odbudowy, więc cieszę się z zapasu moich ulubionych masek. Szczególne nadzieje pokładam w nowej masce, zapowiada się obiecująco. W związku z rozpoczętą współpracą oraz wykończeniem przeze mnie wszystkich (!!!) włosowych zapasów moja majowa pielęgnacja będzie wyglądała mniej- więcej tak:
Nową linię masek i szamponów oraz wszelkie inne produkty L'Biotica możecie kupić w firmowym sklepie http://www.galeriakosmetyki.pl :)
Przy robieniu zdjęć asystował i pomagał (prawie zjadł słoik z maską do ciemnych, ale niech mu będzie..;)):
Jak podoba się Wam nowa linia Biowax'a?
buziaki,
narvika :)
wtorek, 23 kwietnia 2013
najzdrowszy suchy szampon? Indie! :)
Jakiś czas temu na blogu Anwen był już post o podmianie odżywek w pudrach na suche szampony. Zainspirowana postanowiłam wypróbować na sobie ten ciekawy patent, eksperyment wyszedł idealnie :)
Bohaterem dzisiejszego postu jest indyjska odżywka w pudrze Kapoor Kachli.
W ofercie dostępnej w Polsce można kupić też inne pudry- Maka, Amla, Brahmi na przykład- ale Kapoor to jedyna wersja, która nie zmienia koloru włosów i nie przyciemnia ich, co jest dla mnie ogromnym plusem.
Kapoor Kachli możemy kupić np. w sklepie helfy.pl. Jest to beżowy, drobniutki proszek o zapachu indyjskiej przyprawy- coś koło curry, może papryki, soi? Uwaga- zapach utrzymuje się na włosach i jest dość mocny!
Co producent pisze o odżywce? Plus skład:
Sposoby zastosowania:
- jako maska przed lub po myciu - solo (puder + woda), z olejem lub z dowolną odżywką w dowolnej proporcji (mniejsza ilość zmieszana z pachnącą odżywką nie ma zapachu przypraw),
- jako dodatek do oleju- bardzo prosto można zrobić ziołowy, indyjski olejek z dowolną bazą. Zazwyczaj można kupić olejki na bazie kokosa, a nie wszystkie włosy się z nim lubią. Dzięki pudrom można mieć i zioła i ulubioną bazę (ja lubię puder z oliwą z oliwek lub olejem macadamia).
w powyższych formach proszek nabłyszcza włosy, dodaje objętości, sypkości. Jak każde zioła stosowany bardzo często może przesuszyć włosy, dlatego na długość włosów staram się go stosować nie częściej niż raz na tydzień, chociaż uwielbiam blask po użyciu tego proszku.
i najlepsze zastosowanie:
- jako suchy szampon! Aplikacja jest bardzo, bardzo prosta (szczyptę pudru wcieramy w nieświeżą skórę głowy, czekamy chwilkę aż puder wchłonie sebum i wytrzepujemy lub wyczesujemy resztki z włosów) i gotowe.
Plusy i minusy:
+ przede wszystkim SKŁAD- nie ma innego suchego szamponu bez alkoholu, detergentów i wszelkich innych składników pogarszających stan włosów. Przy okazji wcierając proszek mamy szansę na przyspieszenie porostu włosów i wzmocnienie cebulek, ideał!
+ włosy odzyskują świeżość i odbijają się od nasady
+ proszek nie skleja, nie usztywnia, nie matowi włosów
+ jest beżowy, dzięki czemu nie widać resztek we włosach i skóra głowy nie jest nienaturalnie biała (jak to ma miejsce z znienawidzonym przeze mnie suchym szamponem Isany)
+ według mnie ma bardzo ładny zapach
- fajnie byłoby mieć aplikator zamiast bawić się w grzebanie palcami w słoiku
- zapach pewnie nie wszystkim będzie odpowiadał. Zauważyłam też że przez dobre parę godzin od nałożenia zagłusza mi on zapach perfum.
pomimo malutkich minusów Kapoor Kachli zostaje moim ulubieńcem kwietnia :))
Próbowałyście indyjskich pudrów? W jakiej formie najchętniej je stosujecie?
buziaki,
narvika :)
Bohaterem dzisiejszego postu jest indyjska odżywka w pudrze Kapoor Kachli.
W ofercie dostępnej w Polsce można kupić też inne pudry- Maka, Amla, Brahmi na przykład- ale Kapoor to jedyna wersja, która nie zmienia koloru włosów i nie przyciemnia ich, co jest dla mnie ogromnym plusem.
Kapoor Kachli możemy kupić np. w sklepie helfy.pl. Jest to beżowy, drobniutki proszek o zapachu indyjskiej przyprawy- coś koło curry, może papryki, soi? Uwaga- zapach utrzymuje się na włosach i jest dość mocny!
Co producent pisze o odżywce? Plus skład:
Sposoby zastosowania:
- jako maska przed lub po myciu - solo (puder + woda), z olejem lub z dowolną odżywką w dowolnej proporcji (mniejsza ilość zmieszana z pachnącą odżywką nie ma zapachu przypraw),
- jako dodatek do oleju- bardzo prosto można zrobić ziołowy, indyjski olejek z dowolną bazą. Zazwyczaj można kupić olejki na bazie kokosa, a nie wszystkie włosy się z nim lubią. Dzięki pudrom można mieć i zioła i ulubioną bazę (ja lubię puder z oliwą z oliwek lub olejem macadamia).
w powyższych formach proszek nabłyszcza włosy, dodaje objętości, sypkości. Jak każde zioła stosowany bardzo często może przesuszyć włosy, dlatego na długość włosów staram się go stosować nie częściej niż raz na tydzień, chociaż uwielbiam blask po użyciu tego proszku.
i najlepsze zastosowanie:
- jako suchy szampon! Aplikacja jest bardzo, bardzo prosta (szczyptę pudru wcieramy w nieświeżą skórę głowy, czekamy chwilkę aż puder wchłonie sebum i wytrzepujemy lub wyczesujemy resztki z włosów) i gotowe.
Plusy i minusy:
+ przede wszystkim SKŁAD- nie ma innego suchego szamponu bez alkoholu, detergentów i wszelkich innych składników pogarszających stan włosów. Przy okazji wcierając proszek mamy szansę na przyspieszenie porostu włosów i wzmocnienie cebulek, ideał!
+ włosy odzyskują świeżość i odbijają się od nasady
+ proszek nie skleja, nie usztywnia, nie matowi włosów
+ jest beżowy, dzięki czemu nie widać resztek we włosach i skóra głowy nie jest nienaturalnie biała (jak to ma miejsce z znienawidzonym przeze mnie suchym szamponem Isany)
+ według mnie ma bardzo ładny zapach
- fajnie byłoby mieć aplikator zamiast bawić się w grzebanie palcami w słoiku
- zapach pewnie nie wszystkim będzie odpowiadał. Zauważyłam też że przez dobre parę godzin od nałożenia zagłusza mi on zapach perfum.
pomimo malutkich minusów Kapoor Kachli zostaje moim ulubieńcem kwietnia :))
Próbowałyście indyjskich pudrów? W jakiej formie najchętniej je stosujecie?
buziaki,
narvika :)
środa, 17 kwietnia 2013
zakupy!
Pod ostatnim podcięciu końcówek (mam nadzieję, że nie uchowała się żadna przesuszona czy rozdwojona!) postanowiłam trochę poprawić sobie humor i zafundować sobie kosmetyki o których myślałam już dłuższy czas. Zobaczcie same :) :
Od lewej:
1) Suplementy
SkrzypoVita- parę lat temu miałam po niej ładny przyrost, jeszcze przed włosomaniactwem czy ścięciem włosów. Na dokładkę tran, który katuję niezmiernie w systemie: co trzy miesiące i trzy przerwy. Od paru dni regularnie piję również herbatkę z pokrzywy- bardzo lubię jej smak, jednak często boli mnie po niech brzuch.
2) Oleje!
Od dawna chciałam kupić sobie Vatikę. Moje włosy lubią o.kokosowy i jestem ciekawa efektów po tej mieszance. No i jak pewnie większość wlosomaniaczek od dłuuugiego czasu chodził za mną Khadi z wizją przyrostu 3cm w miesiąc! Nareszcie jest mój, kupiony na pół z koleżanką.
3) szampon, odżywka
Po wypytaniu Kamili co stosuje do włosów (pamiętacie blondynkę z włosami do bioder z posta u detoksie? To ta:)) postanowiłam wypróbować szampon Garniera. Po pierwszych użyciach jestem nim zachwycona, zobaczymy jak będzie dalej. Do tego odżywki z silikonem (jest jeszcze Long Repair, ale nie załapała się na zdjęcie) w ramach przezornego dbania o końce.
4) po myciu
Odżywka w piance GlissKura- dobra składowo, zawiera niesamowite ilości silikonu wraz z paroma nawilżaczami i proteinami. Wychodzą po niej na prawdę piękne fale! Plus psikasz tej samej firmy zamiast jedwabiu, do którego nie mogę się jakoś przekonać.
4) czesanie
Od jakiegoś czasu wiecie, że obwiniam TangleTeezer o połamane końce. Mimo wszystko przed myciem lubię rozczesać włosy szczotką i trochę podrapać skórę głowy, więc zakupiłam w Naturze szczotę z delikatnymi ząbkami, bez łączeń i kulek. Zobaczymy jak się sprawdzi.
Jak już pisałam postanowiłam do swojej pielęgnacji włączyć więcej drogeryjnych produktów oraz całe morze silikonu. Może i spod ich warstwy nie widać faktycznego stanu włosów, jednak dla suchych i łamliwych końcówek jest to ogromna pomoc. Od czasu do czasu zawsze można je zmyć i zobaczyć co wyjdzie ;)
Jak podobają się Wam zakupy? A może planujecie kupić sobie coś co mam w swoim łupie?:)
PS:Przy okazji dodam, że w Helfy bez problemu pozwolili zrobić mi zakupy z moim psiakiem. Pogłaskali, pochwalili że grzeczny i nie musiałam go przywiązywać na ulicy. Wielki plus!!! :)
Od lewej:
1) Suplementy
SkrzypoVita- parę lat temu miałam po niej ładny przyrost, jeszcze przed włosomaniactwem czy ścięciem włosów. Na dokładkę tran, który katuję niezmiernie w systemie: co trzy miesiące i trzy przerwy. Od paru dni regularnie piję również herbatkę z pokrzywy- bardzo lubię jej smak, jednak często boli mnie po niech brzuch.
2) Oleje!
Od dawna chciałam kupić sobie Vatikę. Moje włosy lubią o.kokosowy i jestem ciekawa efektów po tej mieszance. No i jak pewnie większość wlosomaniaczek od dłuuugiego czasu chodził za mną Khadi z wizją przyrostu 3cm w miesiąc! Nareszcie jest mój, kupiony na pół z koleżanką.
3) szampon, odżywka
Po wypytaniu Kamili co stosuje do włosów (pamiętacie blondynkę z włosami do bioder z posta u detoksie? To ta:)) postanowiłam wypróbować szampon Garniera. Po pierwszych użyciach jestem nim zachwycona, zobaczymy jak będzie dalej. Do tego odżywki z silikonem (jest jeszcze Long Repair, ale nie załapała się na zdjęcie) w ramach przezornego dbania o końce.
4) po myciu
Odżywka w piance GlissKura- dobra składowo, zawiera niesamowite ilości silikonu wraz z paroma nawilżaczami i proteinami. Wychodzą po niej na prawdę piękne fale! Plus psikasz tej samej firmy zamiast jedwabiu, do którego nie mogę się jakoś przekonać.
4) czesanie
Od jakiegoś czasu wiecie, że obwiniam TangleTeezer o połamane końce. Mimo wszystko przed myciem lubię rozczesać włosy szczotką i trochę podrapać skórę głowy, więc zakupiłam w Naturze szczotę z delikatnymi ząbkami, bez łączeń i kulek. Zobaczymy jak się sprawdzi.
Jak już pisałam postanowiłam do swojej pielęgnacji włączyć więcej drogeryjnych produktów oraz całe morze silikonu. Może i spod ich warstwy nie widać faktycznego stanu włosów, jednak dla suchych i łamliwych końcówek jest to ogromna pomoc. Od czasu do czasu zawsze można je zmyć i zobaczyć co wyjdzie ;)
Jak podobają się Wam zakupy? A może planujecie kupić sobie coś co mam w swoim łupie?:)
PS:Przy okazji dodam, że w Helfy bez problemu pozwolili zrobić mi zakupy z moim psiakiem. Pogłaskali, pochwalili że grzeczny i nie musiałam go przywiązywać na ulicy. Wielki plus!!! :)
sobota, 1 grudnia 2012
Równowaga- często pomijana, ale jak ważna...
Równowaga w pielęgnacji włosów jest jednym z najważniejszych czynników zapewniających nam piękne, zdrowe włosy. Jednocześnie jest to jeden z najczęściej pomijanych aspektów w pielęgnacji, zwłaszcza u początkujących włosomaniaczek. Równowagę można wprowadzić i obserwować już na poziomie mycia naszych włosów:
1. System oczyszczania- czyli jak, kiedy i czym myjemy swoje włosy.
- codzienne (lub częsciej, bo to też słyszałam) odżywką, olejkami, maską- skóra i włosy nieoczyszczona odpowiednimi detergentami czy substancjami myjącymi cały czas nosi na sobie pozostałości brudu, kurzu, loju, tłuszczu, silikonów, parafiny, resztek olejów, odżywek, stylizatorów. Dzięki temu stwarzamy idealną sytuację do stworzenia matowych, oklapniętych i wypadających włosów.
W podobny sposób pracują również szampony "2w1" oraz szampony, które zawierają w większości substancje powłokotwórcze.
Przy myciu odżywką codziennie lub częściej odżywką jest szansa, że przy zmianie na łagodny szampon włosy nie ucierpią, a czas pomiędzy myciami będzie można przeciągnąć do dwóch- trzech dni, co jest zdrowsze dla ochronnej warstwy tłuszczowej i gospodarki włosa.
- mycie agresywnymi szamponami- zdzierają one ochronną warstewkę tłuszczu z włosa, co może powodować rozchylanie się łusek, nadmierną suchość, łamliwość i zmatowienie kosmyków. W efekcie włosy robią się puszyste, niezdyscyplinowane, wyglądają niezdrowo.
Dzięki takiemu jest szansa na osłabienie włosa, zwiększenie ich porowatości i zafundowanie sobie połamanych, porozdwajanych końcówek.
Agresywny szampon ,oprócz SLS, SCS, SLES, może zawierać sól, odczyn zasadowy, wiele ekstraktów z ziół (które mają potencjał wysuszający).
Oczywiście rodzaj włosów, stopień ich zniszczenia, tryb życia, preferencje może przeważać w którąś stronę (zniszczone włosy będą szczęśliwe z samej odżywki i oczyszczania raz na miesiąc, a przetłuszczające się lub zdrowe włosy będą zadowolone z miesiąca mycia szamponem).
Dodatkowo metoda mycia (rozcieńczanie, mieszanie, OMO, m.kubeczkowa) może zmieniać sposób w jaki nasze włosy odbiorą produkty które im wybraliśmy.
Równowaga w kwestii mycia opiera się na zrównoważeniu oczyszczania tak, aby mieć czystą skórę i włosy, a nie wysuszoną lub wiecznie obciążoną.
Każde włosy są inne, więc u każdego proporcja układa się inaczej- u mnie na przykład oczyszczanie ziołowym szamponem raz na dwa- trzy tygodnie w zupełności wystarczy. Oczywiście kiedy intensywnie trenuję proporcje się zmieniają- np. w zimie stosuję więcej silikonów, więc potrzebuję częstszego "odciążenia" włosów.
Najważniejsze to obserwować własne włosy i stosować się do ich "wymagań";) , a nie obserwować ulubioną blogerkę lub pięknowłosą koleżankę.
W kolejnej części postaram się poukładać odżywianie :)
Jaka proporcja sprawdza się u Was?:)
buziaki,
narvika :)
somehairinspiration.thumblr.com
1. System oczyszczania- czyli jak, kiedy i czym myjemy swoje włosy.
- codzienne (lub częsciej, bo to też słyszałam) odżywką, olejkami, maską- skóra i włosy nieoczyszczona odpowiednimi detergentami czy substancjami myjącymi cały czas nosi na sobie pozostałości brudu, kurzu, loju, tłuszczu, silikonów, parafiny, resztek olejów, odżywek, stylizatorów. Dzięki temu stwarzamy idealną sytuację do stworzenia matowych, oklapniętych i wypadających włosów.
W podobny sposób pracują również szampony "2w1" oraz szampony, które zawierają w większości substancje powłokotwórcze.
Przy myciu odżywką codziennie lub częściej odżywką jest szansa, że przy zmianie na łagodny szampon włosy nie ucierpią, a czas pomiędzy myciami będzie można przeciągnąć do dwóch- trzech dni, co jest zdrowsze dla ochronnej warstwy tłuszczowej i gospodarki włosa.
- mycie agresywnymi szamponami- zdzierają one ochronną warstewkę tłuszczu z włosa, co może powodować rozchylanie się łusek, nadmierną suchość, łamliwość i zmatowienie kosmyków. W efekcie włosy robią się puszyste, niezdyscyplinowane, wyglądają niezdrowo.
Dzięki takiemu jest szansa na osłabienie włosa, zwiększenie ich porowatości i zafundowanie sobie połamanych, porozdwajanych końcówek.
Agresywny szampon ,oprócz SLS, SCS, SLES, może zawierać sól, odczyn zasadowy, wiele ekstraktów z ziół (które mają potencjał wysuszający).
Oczywiście rodzaj włosów, stopień ich zniszczenia, tryb życia, preferencje może przeważać w którąś stronę (zniszczone włosy będą szczęśliwe z samej odżywki i oczyszczania raz na miesiąc, a przetłuszczające się lub zdrowe włosy będą zadowolone z miesiąca mycia szamponem).
Dodatkowo metoda mycia (rozcieńczanie, mieszanie, OMO, m.kubeczkowa) może zmieniać sposób w jaki nasze włosy odbiorą produkty które im wybraliśmy.
Równowaga w kwestii mycia opiera się na zrównoważeniu oczyszczania tak, aby mieć czystą skórę i włosy, a nie wysuszoną lub wiecznie obciążoną.
Każde włosy są inne, więc u każdego proporcja układa się inaczej- u mnie na przykład oczyszczanie ziołowym szamponem raz na dwa- trzy tygodnie w zupełności wystarczy. Oczywiście kiedy intensywnie trenuję proporcje się zmieniają- np. w zimie stosuję więcej silikonów, więc potrzebuję częstszego "odciążenia" włosów.
Najważniejsze to obserwować własne włosy i stosować się do ich "wymagań";) , a nie obserwować ulubioną blogerkę lub pięknowłosą koleżankę.
W kolejnej części postaram się poukładać odżywianie :)
somehairinspiration.thumblr.com
Jaka proporcja sprawdza się u Was?:)
buziaki,
narvika :)
poniedziałek, 26 listopada 2012
Alterra żel- szampon hipoalergiczny + TAG
Długo mnie nie było- po imprezowaniu, trenowaniu biegania na dworze i paru innych ciekawych pomysłach rozchorowałam się na amen. Na szczęście od wczoraj czuję się lepiej i wracam do życia :)
Przez połowę listopada do mycia włosów używałam żelu od Alterry- Dusch- Shampoo Parfumfriei, czyli szampon i żel pod prysznic bez substancji zapachowych.
Zaznaczam strzałką, bo pogoda do robienia nowych zdjęć jest na prawdę tragiczna ;)
Typowe dla Alterry, ja je lubię. Mogłoby być bardziej przeźroczyste. Cena: ok.7zł za 250ml- średnia.
Żel jest w formie gęstej galaretki, podobnej do szamponu Alterry z granatem czy tego Volume. Jest przeźroczysta, ale przez gęstość idealnie widać ile mamy jej w dłoni.
Zapach to duży minus tego produktu- miało być bezzapachowo, a mamy ostry, chemiczny i nieprzyjemny mocny zapach. Bardzo mi się nie podoba ten aromat!
Na szczęście nie czuć go już na włosach czy skórze po spłukaniu.
Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Capryly/Capryl Glucoside, Alcohol, Xanthan Gum, Sucrose Laurate, Levulinic Acid, Glucose Glutamate.
Prosty, króciutki. Delikatniejsze detergenty, alkohol, koniec ;)
Jako żel por prysznic- bardzo dobrze.
Jako żel do mycia twarzy- średnio, mam wrażenie, że jej nie domywa.
Jako szampon- podzielę na plusy i minusy:
+ delikatny, skóra nie piecze, nie swędzi
+ włosy są długo świeże- jeden z lepszych delikatniejszych szamponów, który potrafi przetrzymać moje kudełki
+ domywa oleje, maski i co tylko jeszcze wpadnie mi do głowy po jednym myciu
+ skład jest dość dobry, wyrzuciłabym alkohol i byłoby już bardzo dobrze
- zapach- jest na prawdę okropny, nie znoszę go
- niewydajny- trzeba solidnej porcji, a i tak niespecjalnie lubi się pienić
- lubię jakieś fajne składniki w szamponach, chociaż wiem, że przy króciutkim myciu ich domniemane działanie ogranicza się do mojego samopoczucia. Tutaj nie ma zupełnie nic, pełny minimalizm.
- alkohol- może (aczkolwiek nie musi) zrobić skórze głowy prawdziwy armagedon ;)
Był fajny, ale myślę, że więcej go nie kupię przez zapach i minimalistyczny skład- lubię kombinować ;)
Od Nutinkowych Wypieków(klik!) otrzymałam TAG "Liebster Blog" - bardzo dziękuję! :) No to bawimy się po raz kolejny! :
Pytania Nutinkowych Wypieków:
1. Twój wymarzony ogród?
Uwielbiam palmy (mam ich już sześć w domu!), więc na pewno musiałoby być tam dużo palm. Może Hawaii Volcanoes Park?
2. Wolisz piec czy dekorować? I czy w ogóle lubisz to robić?
Lubię piec, bo uwielbiam muffinki własnej roboty:) Ale nie dekoruję ich, bo nie lubię takich precyzyjnych czynności.
3. Czy zdarzyło Ci się kiedyś zjeść więcej pączków niż 10?
Nie znoszę pączków, już jeden to wielkie wyzwanie:p
4. Boże narodzenie czy Wielkanoc?
Boże Narodzenie! Uwielbiam ten klimat, zapach, bliskich, prezenty, rozgwieżdżone niebo i światełka na choince.
5. Masz taki przepis do którego często wracasz? Nie koniecznie do zjedzenia :)
"każdy stracony dzień do jeden dzień dłużej do celu"
6. Czy recenzując jakiś produkt (jeśli tego nie robiłaś - pomiń) powiedziałaś o nim nieszczerze?
Nie, bo po co? Przecież piszę żeby podzielić się z innymi moimi hitami i bublami. Kłamstwo zrobiłoby zupełny bezsens z mojego hobby- bloga.
7. Co jesz najchętniej?
Owoce tropikalne, kocham je w każdej postaci i o każdej porze.
8. Ulubiona potrawa bądź danie z jabłkami?
Saute chyba są najlepsze:) I w czekoladzie pieczone na grillu też ok.
9. Lubisz panna cotta?
Nigdy nie próbowałam, nie mam pojęcia :)
10. Denerwują Cie anonimy ?
Nie, zazwyczaj anonimowi komentatorzy są dla mnie mili. przecież "anonimy" to tylko niezalogowane na Google+ osoby! :p
11. Najlepsza cukiernia?
Wyroby własne, więc własna kuchnia :D
TAGa nie przekazuję, bo mięli go chyba już wszyscy, a odpowiedzi na ostatnie moje pytania i tak się nie doczekałam:p
Miałyście żel Alterry? Jak się spisywał?
buziaki,
narvika :)
Przez połowę listopada do mycia włosów używałam żelu od Alterry- Dusch- Shampoo Parfumfriei, czyli szampon i żel pod prysznic bez substancji zapachowych.
Zaznaczam strzałką, bo pogoda do robienia nowych zdjęć jest na prawdę tragiczna ;)
Opakowanie, cena:
Typowe dla Alterry, ja je lubię. Mogłoby być bardziej przeźroczyste. Cena: ok.7zł za 250ml- średnia.
Konsystencja, zapach:
Żel jest w formie gęstej galaretki, podobnej do szamponu Alterry z granatem czy tego Volume. Jest przeźroczysta, ale przez gęstość idealnie widać ile mamy jej w dłoni.
Zapach to duży minus tego produktu- miało być bezzapachowo, a mamy ostry, chemiczny i nieprzyjemny mocny zapach. Bardzo mi się nie podoba ten aromat!
Na szczęście nie czuć go już na włosach czy skórze po spłukaniu.
Skład:
Aqua, Lauryl Glucoside, Glycerin, Capryly/Capryl Glucoside, Alcohol, Xanthan Gum, Sucrose Laurate, Levulinic Acid, Glucose Glutamate.
Prosty, króciutki. Delikatniejsze detergenty, alkohol, koniec ;)
Działanie:
Jako żel por prysznic- bardzo dobrze.
Jako żel do mycia twarzy- średnio, mam wrażenie, że jej nie domywa.
Jako szampon- podzielę na plusy i minusy:
+ delikatny, skóra nie piecze, nie swędzi
+ włosy są długo świeże- jeden z lepszych delikatniejszych szamponów, który potrafi przetrzymać moje kudełki
+ domywa oleje, maski i co tylko jeszcze wpadnie mi do głowy po jednym myciu
+ skład jest dość dobry, wyrzuciłabym alkohol i byłoby już bardzo dobrze
- zapach- jest na prawdę okropny, nie znoszę go
- niewydajny- trzeba solidnej porcji, a i tak niespecjalnie lubi się pienić
- lubię jakieś fajne składniki w szamponach, chociaż wiem, że przy króciutkim myciu ich domniemane działanie ogranicza się do mojego samopoczucia. Tutaj nie ma zupełnie nic, pełny minimalizm.
- alkohol- może (aczkolwiek nie musi) zrobić skórze głowy prawdziwy armagedon ;)
Był fajny, ale myślę, że więcej go nie kupię przez zapach i minimalistyczny skład- lubię kombinować ;)
Od Nutinkowych Wypieków(klik!) otrzymałam TAG "Liebster Blog" - bardzo dziękuję! :) No to bawimy się po raz kolejny! :
Pytania Nutinkowych Wypieków:
1. Twój wymarzony ogród?
Uwielbiam palmy (mam ich już sześć w domu!), więc na pewno musiałoby być tam dużo palm. Może Hawaii Volcanoes Park?
2. Wolisz piec czy dekorować? I czy w ogóle lubisz to robić?
Lubię piec, bo uwielbiam muffinki własnej roboty:) Ale nie dekoruję ich, bo nie lubię takich precyzyjnych czynności.
3. Czy zdarzyło Ci się kiedyś zjeść więcej pączków niż 10?
Nie znoszę pączków, już jeden to wielkie wyzwanie:p
4. Boże narodzenie czy Wielkanoc?
Boże Narodzenie! Uwielbiam ten klimat, zapach, bliskich, prezenty, rozgwieżdżone niebo i światełka na choince.
5. Masz taki przepis do którego często wracasz? Nie koniecznie do zjedzenia :)
"każdy stracony dzień do jeden dzień dłużej do celu"
6. Czy recenzując jakiś produkt (jeśli tego nie robiłaś - pomiń) powiedziałaś o nim nieszczerze?
Nie, bo po co? Przecież piszę żeby podzielić się z innymi moimi hitami i bublami. Kłamstwo zrobiłoby zupełny bezsens z mojego hobby- bloga.
7. Co jesz najchętniej?
Owoce tropikalne, kocham je w każdej postaci i o każdej porze.
8. Ulubiona potrawa bądź danie z jabłkami?
Saute chyba są najlepsze:) I w czekoladzie pieczone na grillu też ok.
9. Lubisz panna cotta?
Nigdy nie próbowałam, nie mam pojęcia :)
10. Denerwują Cie anonimy ?
Nie, zazwyczaj anonimowi komentatorzy są dla mnie mili. przecież "anonimy" to tylko niezalogowane na Google+ osoby! :p
11. Najlepsza cukiernia?
Wyroby własne, więc własna kuchnia :D
TAGa nie przekazuję, bo mięli go chyba już wszyscy, a odpowiedzi na ostatnie moje pytania i tak się nie doczekałam:p
http://somehairinspiration.tumblr.com
Miałyście żel Alterry? Jak się spisywał?
buziaki,
narvika :)
czwartek, 15 listopada 2012
Haul włosowy + łyżwy :)
Dawno już nie kupiłam sobie kosmetyków do włosów, więc postanowiłam to nadrobić. Zakupy wyszły mi jak zwykle nadprogramowe a w dużej części właściwie pozaprogramowe (czyli jak zwykle;p ). Co przyniosłam do domu?
Od lewej:
- Olejek pod prysznic Isana- z myślą o myciu nim włosów. Nie wiem, czy będzie to możliwe, bo zapach jest dla mnie okropny! Jeśli któraś z Was ma wrażliwy nos radzę omijać ten specyfik. Oby działanie było lepsze niż aromat ;) Cena: ok.6zł
- Suchy Szampon Isana- wybrałam go ze względu na cenę- jest najtańszy. Suchego szamponu używam na prawdę rzadko, więc nie brałam pod uwagę składu czy właściwości. Cena: ok.10zł
- Odżywka Natur Vital- zakup sprzed paru dni, ale jak na razie jeden z moich ulubieńców. Czaję się na resztę rodzajów w razie przypływu gotówki. Cena: ok.18zł.
- Szampon Timotei Organic- dzisiaj użyłam go pierwszy raz i jestem nim ZACHWYCONA. Włosy mięciutkie, błyszczące, nie splątane (jak to po Babydream'ach bywa). Do tego brak SLS, alkoholu i silikonów i piękny zapach, podobny nieco do szamponów Alterry. Na pewno będzie kandydatem na miejsce mojego ulubieńca w swojej kategorii. Cena: ok.15zł.
Również od lewej:
- Odżywka do skóry Głowy Rdical- po ostatnim, tragicznym podejściu do odżywki bez spłukiwania tej firmy postanowiłam zaatakować wcierkę. Będzie czekała w kolejce na zużycie, kupiłam z bliżej nie określonego powodu w Almie ;) ok.12zł
- Maska Sleek Line repair- mam do niej wielki sentyment, używałam jej podczas pierwszych wakacji z moim TŻ, nad morzem- ma cudny zapach! Do tego parę silikonów na zimę się przyda. Cena: Ok.21zł/ 1000g
- Maska Kallos Placenta z łożyskami roślinnymi- ciekawy produkt, czytałam o nim u ktorejś z Was ostatnio. Zobaczymy jak sie sprawdzi. Na razie mogę powiedzieć, że zapach nie dorasta do pięt wersji Latte- Placenta pachnie skansenem i czymś chemicznym;p Cena: ok.11zł/ 1000g
- Hegron odżywka bez spłukiwania- kolejny zakup z bliżej nieokreślonego powodu. Nie mam pojęcia co mam z nią zrobić, macie jakieś pomysły? Oczywiście oprócz OMO, to zbyt banalne ;) Cena: 6zł
- Mr.Potter's balsam aloes i jedwab- rok temu był to mój pierwszy wlosomaniaczkowy produkt. Chcę ją sobie przypomnieć. Zamierzam zużyć do mycia odżywką, metody OMO i jako baza pod domowe mikstury. Cena: ok. 5zł
Olejki przyspieszające wzrost włosów i wzmacniające z Green Pharmacy- wersja łopianowa ze skrzypem i łopianowa z czerwona papryką. Kolejny kompulsywny i zupełnie nieprzemyślany zakup. Olejować skóry głowy nie lubię, na włosy na długości się nie nadają... No, spróbuję cos wymyślić. A może Wy macie jakieś pomysły? :) Cena: 7zł/ szt.
Parę niewłosowych zakupów:
Wiem, zaczyna mi już odbijać przez te psiaki ;) Wczoraj byłam oglądać border collie z hodowli Moonshield(klik!) i byłam zachwycona podejściem hodowców oraz urokiem Koki. Chyba najsłodszy pies jakiego widziałam! :D
No właśnie- sezon łyżwiarski rozpoczęty! Uwielbiam jeździć na łyżwach, najchętniej na naturalnych zbiornikach, ale sztuczne również mają swój urok (zwłaszcza te z dobrym nagłośnieniem). Tutaj łyżwowanie w Świdnicy :)
Wybieracie się na łyżwy? :)
Buziaki,
narvika :)
Od lewej:
- Olejek pod prysznic Isana- z myślą o myciu nim włosów. Nie wiem, czy będzie to możliwe, bo zapach jest dla mnie okropny! Jeśli któraś z Was ma wrażliwy nos radzę omijać ten specyfik. Oby działanie było lepsze niż aromat ;) Cena: ok.6zł
- Suchy Szampon Isana- wybrałam go ze względu na cenę- jest najtańszy. Suchego szamponu używam na prawdę rzadko, więc nie brałam pod uwagę składu czy właściwości. Cena: ok.10zł
- Odżywka Natur Vital- zakup sprzed paru dni, ale jak na razie jeden z moich ulubieńców. Czaję się na resztę rodzajów w razie przypływu gotówki. Cena: ok.18zł.
- Szampon Timotei Organic- dzisiaj użyłam go pierwszy raz i jestem nim ZACHWYCONA. Włosy mięciutkie, błyszczące, nie splątane (jak to po Babydream'ach bywa). Do tego brak SLS, alkoholu i silikonów i piękny zapach, podobny nieco do szamponów Alterry. Na pewno będzie kandydatem na miejsce mojego ulubieńca w swojej kategorii. Cena: ok.15zł.
Również od lewej:
- Odżywka do skóry Głowy Rdical- po ostatnim, tragicznym podejściu do odżywki bez spłukiwania tej firmy postanowiłam zaatakować wcierkę. Będzie czekała w kolejce na zużycie, kupiłam z bliżej nie określonego powodu w Almie ;) ok.12zł
- Maska Sleek Line repair- mam do niej wielki sentyment, używałam jej podczas pierwszych wakacji z moim TŻ, nad morzem- ma cudny zapach! Do tego parę silikonów na zimę się przyda. Cena: Ok.21zł/ 1000g
- Maska Kallos Placenta z łożyskami roślinnymi- ciekawy produkt, czytałam o nim u ktorejś z Was ostatnio. Zobaczymy jak sie sprawdzi. Na razie mogę powiedzieć, że zapach nie dorasta do pięt wersji Latte- Placenta pachnie skansenem i czymś chemicznym;p Cena: ok.11zł/ 1000g
- Hegron odżywka bez spłukiwania- kolejny zakup z bliżej nieokreślonego powodu. Nie mam pojęcia co mam z nią zrobić, macie jakieś pomysły? Oczywiście oprócz OMO, to zbyt banalne ;) Cena: 6zł
- Mr.Potter's balsam aloes i jedwab- rok temu był to mój pierwszy wlosomaniaczkowy produkt. Chcę ją sobie przypomnieć. Zamierzam zużyć do mycia odżywką, metody OMO i jako baza pod domowe mikstury. Cena: ok. 5zł
Olejki przyspieszające wzrost włosów i wzmacniające z Green Pharmacy- wersja łopianowa ze skrzypem i łopianowa z czerwona papryką. Kolejny kompulsywny i zupełnie nieprzemyślany zakup. Olejować skóry głowy nie lubię, na włosy na długości się nie nadają... No, spróbuję cos wymyślić. A może Wy macie jakieś pomysły? :) Cena: 7zł/ szt.
Parę niewłosowych zakupów:
Wiem, zaczyna mi już odbijać przez te psiaki ;) Wczoraj byłam oglądać border collie z hodowli Moonshield(klik!) i byłam zachwycona podejściem hodowców oraz urokiem Koki. Chyba najsłodszy pies jakiego widziałam! :D
No właśnie- sezon łyżwiarski rozpoczęty! Uwielbiam jeździć na łyżwach, najchętniej na naturalnych zbiornikach, ale sztuczne również mają swój urok (zwłaszcza te z dobrym nagłośnieniem). Tutaj łyżwowanie w Świdnicy :)
Wybieracie się na łyżwy? :)
Buziaki,
narvika :)
środa, 31 października 2012
włosy w październiku- aktualizacja
Październik minął mi wybitnie szybko. Pod względem pielęgnacji był to miesiąc zmian- nigdy wcześniej nie byłam prostowłosa!Ten fakt niesamowicie zmotywował mnie do pielęgnacji- zawsze chciałam mieć proste włosy i nareszcie moje marzenie się spełniło. Z tego powodu objawił się u mnie ogromny entuzjazm, z jakim nakładam wszelkie maski i oleje.
Ciężko ocenić przyrost, ponieważ włosy zostały wyprostowane i podcięte. Od 30 września uzyskałam 2cm odrostu, co uważam za bardzo dobry wynik!
Wszystkie powyższe kosmetyki mają już recenzje, a post zbiorczy pojawił się tutaj(klik!)
Moją uwagę zwrócił Seboradin z żeń-szeniem, któremu zawdzięczam 2cm przyrostu w tym miesiącu. Moje włosy standardowo rosną ok.1cm miesięcznie, więc Seboradin poprawił wynik o 100%.
Jestem pewna, że ta wcierka jest "współwinna" przyrostu, na spółkę z MegaKrzemem i drożdżami, którymi kurację rozpoczęłam w tym miesiącu.
Półprodukty również nie zmieniły się od września- kwas hialuronowy, elastyna + kolagen, zatężony aloes, spirulina, witaminy all-in-one, cysteina i domowe- jogurt naturalny, miód, żółtko jajek. Wszystkie dodaję właściwie wyłącznie do masek przed lub po myciu.
W październiku postawiłam na oleje naturalne, bez mieszanek, oliwek i olejków typowo włosowych. Używałam:
- oliwy z oliwek- w małej ilości to jeden z moich ulubionych zmiękczaczy, jednak często mam problem ze zmyciem jej z włosów
- oleju sezamowego- mój faworyt w nabłyszczaniu włosów, jest bezkonkurencyjny! Jednak ma tak mocny zapach, że mój TŻ wydał zakaz używania go w jego obecności, co mocno komplikuje sprawę- widzimy się praktycznie cały czas i ciężko znaleźć lukę na.. sezam ;)
- oleju macadamia- pisałam o nim tutaj (klik!)
- oleju kokosowego- uwielbiam go za zapach, jest ze mną od bardzo, bardzo dawna
W ramach suplementacji rozpoczęłam kurację MegaKrzemem i drożdżami. MegaKrzem chyba polubiłam, ale potestuję go jeszcze trochę. O drożdżach napiszę w najbliższym tygodniu.
Proste włosy wydają się dłuższe i cięższe, co uświadamia mi, że jednak coś tam wyrosło ;)
Pielęgnacja jest łatwiejsza, bez problemu je rozczesuję, wiązanie nie zmienia ich faktury więc mogę częściej je związywać. Skręt nie rozprostowuje się od razu po myciu, dzięki czemu mogę je myć co dwa- trzy dni i zawsze wyglądają dobrze. Zmiany dotyczą również koloru, który szybko się wypłukał i zrobił się ciemniejszy, jednak nadal mi się podoba.
Po każdym myciu włosy schną naturalnie i bez stylizacji i czesania wysychają proste, ale w taki naturalny, puszysty sposób. Wyglądają jakby od zawsze były proste :D
Przy okazji po trzech tygodniach od encanto zyskały nieco objętości i końcówki nie wyglądają tak tragicznie.Mam jednak świadomość, że kiedyś będę musiała je ściąć, jednak chcę poczekać żeby nie zostać z całkiem krótki włosami.
Mam nadzieję, że na prostych włosach będzie bardziej widać przyrost, ponieważ zdjęcia z widoczną różnicą niesamowicie mnie motywują :))
Jakiś czas temu zostałam oTAGowana zabawą "Listopad miesiącem SPA dla włosów" przez Basię z bloga Kosmetyki Natury(klik!) Bardzo dziękuję! :)
Zasady:
" Będziemy dopieszczać nasze włosy i skalp za pomocą naturalnych,domowych środków minimum raz w tygodniu.Szalejemy z maseczkami,odżywkami,płukankami,wcierkami etc.
W grę wchodzą:
Zdaję sobie sprawę, że przecież wszystkie Włosomaniaczki używają bardzo chętnie naturalnych produktów,ale są takie tygodnie,kiedy stosujemy w większości gotowe preparaty.Wróćmy więc w listopadzie do Matki Natury :)"
Często stosuję maseczki z naturalnych produktów, jednak faktycznie rzadko o nich piszę. Plan na listopad- więcej nakładać i więcej pisać o dobrach natury idealnych do odżywienia włosów! :)
Jak minął Wasz włosowy październik?
buziaki,
narvika :)
Od lewej: 30 września, 10 października (po encanto), 30 października.
Ciężko ocenić przyrost, ponieważ włosy zostały wyprostowane i podcięte. Od 30 września uzyskałam 2cm odrostu, co uważam za bardzo dobry wynik!
Czego używałam w październiku?
Wszystkie powyższe kosmetyki mają już recenzje, a post zbiorczy pojawił się tutaj(klik!)
Moją uwagę zwrócił Seboradin z żeń-szeniem, któremu zawdzięczam 2cm przyrostu w tym miesiącu. Moje włosy standardowo rosną ok.1cm miesięcznie, więc Seboradin poprawił wynik o 100%.
Jestem pewna, że ta wcierka jest "współwinna" przyrostu, na spółkę z MegaKrzemem i drożdżami, którymi kurację rozpoczęłam w tym miesiącu.
Półprodukty również nie zmieniły się od września- kwas hialuronowy, elastyna + kolagen, zatężony aloes, spirulina, witaminy all-in-one, cysteina i domowe- jogurt naturalny, miód, żółtko jajek. Wszystkie dodaję właściwie wyłącznie do masek przed lub po myciu.
Oleje:
W październiku postawiłam na oleje naturalne, bez mieszanek, oliwek i olejków typowo włosowych. Używałam:
- oliwy z oliwek- w małej ilości to jeden z moich ulubionych zmiękczaczy, jednak często mam problem ze zmyciem jej z włosów
- oleju sezamowego- mój faworyt w nabłyszczaniu włosów, jest bezkonkurencyjny! Jednak ma tak mocny zapach, że mój TŻ wydał zakaz używania go w jego obecności, co mocno komplikuje sprawę- widzimy się praktycznie cały czas i ciężko znaleźć lukę na.. sezam ;)
- oleju macadamia- pisałam o nim tutaj (klik!)
- oleju kokosowego- uwielbiam go za zapach, jest ze mną od bardzo, bardzo dawna
Suplementy:
W ramach suplementacji rozpoczęłam kurację MegaKrzemem i drożdżami. MegaKrzem chyba polubiłam, ale potestuję go jeszcze trochę. O drożdżach napiszę w najbliższym tygodniu.
Podsumowanie:
Proste włosy wydają się dłuższe i cięższe, co uświadamia mi, że jednak coś tam wyrosło ;)
Pielęgnacja jest łatwiejsza, bez problemu je rozczesuję, wiązanie nie zmienia ich faktury więc mogę częściej je związywać. Skręt nie rozprostowuje się od razu po myciu, dzięki czemu mogę je myć co dwa- trzy dni i zawsze wyglądają dobrze. Zmiany dotyczą również koloru, który szybko się wypłukał i zrobił się ciemniejszy, jednak nadal mi się podoba.
Po każdym myciu włosy schną naturalnie i bez stylizacji i czesania wysychają proste, ale w taki naturalny, puszysty sposób. Wyglądają jakby od zawsze były proste :D
Przy okazji po trzech tygodniach od encanto zyskały nieco objętości i końcówki nie wyglądają tak tragicznie.Mam jednak świadomość, że kiedyś będę musiała je ściąć, jednak chcę poczekać żeby nie zostać z całkiem krótki włosami.
Mam nadzieję, że na prostych włosach będzie bardziej widać przyrost, ponieważ zdjęcia z widoczną różnicą niesamowicie mnie motywują :))
Na zdjęciu włosy wysuszone naturalne
Jakiś czas temu zostałam oTAGowana zabawą "Listopad miesiącem SPA dla włosów" przez Basię z bloga Kosmetyki Natury(klik!) Bardzo dziękuję! :)
Zasady:
" Będziemy dopieszczać nasze włosy i skalp za pomocą naturalnych,domowych środków minimum raz w tygodniu.Szalejemy z maseczkami,odżywkami,płukankami,wcierkami etc.
W grę wchodzą:
- oliwa z oliwek,olejek rycynowy i inne
- ocet jabłkowy
- gliceryna
- jajka
- miód
- czarna rzepa
- cebula
- banan
- awokado
- aloes
- majonez
- jogurt naturalny
- zioła
- algi
Zdaję sobie sprawę, że przecież wszystkie Włosomaniaczki używają bardzo chętnie naturalnych produktów,ale są takie tygodnie,kiedy stosujemy w większości gotowe preparaty.Wróćmy więc w listopadzie do Matki Natury :)"
Często stosuję maseczki z naturalnych produktów, jednak faktycznie rzadko o nich piszę. Plan na listopad- więcej nakładać i więcej pisać o dobrach natury idealnych do odżywienia włosów! :)
Jak minął Wasz włosowy październik?
buziaki,
narvika :)
czwartek, 4 października 2012
czego będę używała w październiku?
Dzisiaj postanowienia na najbliższy miesiąc- zobaczymy, ile uda mi się zrealizować, ile produktów zużyję, a ile pójdzie z jakiś powodów w odstawkę. Zapraszam!
Numerkami po kolei:
1) Balsam do kąpieli dla mam Baydream: niezaprzeczalny faworyt w myciu włosów. Wykończę już trzecią lub czwartą półlitrową butlę! Recenzowany tutaj(klik!)
2) Szampon dla dzieci Hipp- ładnie pachnie i na tym kończą się jego właściwości. Nie pieni się, nie domywa olei, nawet tych najlżejszych. Do tego mam po nim bardzo szorstkie i tępe włosy. Nie lubię go i staram się tylko w miarę bezboleśnie zużyć jako składnik metody OMO.
3) Szampon Barwa Rumiankowa- używam do oczyszczania raz na jakiś czas przez co wszystkie Barwy bardzo wolno się zużywają. Każda działa i pachnie tak samo według mnie i każda jest lubianym przeze mnie, dobrze oczyszczającym ziołowym szamponie
4) Schowana na drugim planie odżywka Joanna Naturia Len i Rumianek- moja ukochana seria odżywek bez spłukiwania, nie potrafię się bez nich obejść! Ciekawe, czy po prostowaniu Encanto również będą taki must have... Jeśli nie zużyję je jako bazy pod olej, ponieważ w tej roli również są rewelacyjne (aczkolwiek zielona herbata z pokrzywą jest chyba nieco lepsza- bardziej nabłyszcza i lepiej pachnie)
5) Seboradin Lioton z żeń-szeniem- wcierka, od bardzo długiego czasu na bazie alkoholu dla odmiany. Potrzebowałam czegoś innego po Jantarach i Green Pharmacy, które nieodmiennie obciążały moje włosy i zmuszały do częstrzego mycia lub posiłkowania się suchymi szamponami. Mam nadzieję, że oprócz nie obciązania włosów przyspieszy ich wzrost i nie wysuszy mnie na wiór
6) Odżywka Garnier Ultra Doux Cacao & Coco przywieziona z Val Thorens we Francji. Oby działała tak samo cudownie jak pachnie :) Recenzowałam ją tutaj(klik!)
7) Wax Pilomaxu z rumiankiem- pierwsze podejście mnie troszkę zniechęciło, testuję i zobaczymy co dalej. Jedyne co wiem już teraz to to, że zapach jest okropny!
8 i 9) maski z BingoSpa- czerwona z glinką Ghassoul i fioletowa z kaszmirem. Obydwie jak dla mnie podobne, o lekkim, typowym dla proteinowych produktów działaniu. Zapach również bym poprawiła, działanie na moich włosach albo powoduje puch albo całkiem mi się podoba- zależy (chyba?) od pogody. Wersję z kaszmirem już recenzowałam tutaj(klik!)
Do tego cały zapas próbek, ktore muszę jakoś zminimalizować bo nie mają się gdzie zmieścić już. Postaram się w tym miesiącu zużyć więcej produktów na parę razy, co może spowodować więcej recenzji. Pamiętam też o płukankach! :)
Przygotowuję się również do prostowania włosów metodą Encanto. Mam nadzieję, że w weekend już będzie po wszystkim.
Na koniec mam jeszcze pytanie techniczne- wolicie zwinięte posty na stronie głównej z możliwością rozwinięcia, czy wolałybyście czytać całe artykuły od razu na stronie głównej, bez rozwijania?Zastanawiam się nad zmianami :)
buziaki,
narvika :)
1) Balsam do kąpieli dla mam Baydream: niezaprzeczalny faworyt w myciu włosów. Wykończę już trzecią lub czwartą półlitrową butlę! Recenzowany tutaj(klik!)
2) Szampon dla dzieci Hipp- ładnie pachnie i na tym kończą się jego właściwości. Nie pieni się, nie domywa olei, nawet tych najlżejszych. Do tego mam po nim bardzo szorstkie i tępe włosy. Nie lubię go i staram się tylko w miarę bezboleśnie zużyć jako składnik metody OMO.
3) Szampon Barwa Rumiankowa- używam do oczyszczania raz na jakiś czas przez co wszystkie Barwy bardzo wolno się zużywają. Każda działa i pachnie tak samo według mnie i każda jest lubianym przeze mnie, dobrze oczyszczającym ziołowym szamponie
4) Schowana na drugim planie odżywka Joanna Naturia Len i Rumianek- moja ukochana seria odżywek bez spłukiwania, nie potrafię się bez nich obejść! Ciekawe, czy po prostowaniu Encanto również będą taki must have... Jeśli nie zużyję je jako bazy pod olej, ponieważ w tej roli również są rewelacyjne (aczkolwiek zielona herbata z pokrzywą jest chyba nieco lepsza- bardziej nabłyszcza i lepiej pachnie)
5) Seboradin Lioton z żeń-szeniem- wcierka, od bardzo długiego czasu na bazie alkoholu dla odmiany. Potrzebowałam czegoś innego po Jantarach i Green Pharmacy, które nieodmiennie obciążały moje włosy i zmuszały do częstrzego mycia lub posiłkowania się suchymi szamponami. Mam nadzieję, że oprócz nie obciązania włosów przyspieszy ich wzrost i nie wysuszy mnie na wiór
6) Odżywka Garnier Ultra Doux Cacao & Coco przywieziona z Val Thorens we Francji. Oby działała tak samo cudownie jak pachnie :) Recenzowałam ją tutaj(klik!)
7) Wax Pilomaxu z rumiankiem- pierwsze podejście mnie troszkę zniechęciło, testuję i zobaczymy co dalej. Jedyne co wiem już teraz to to, że zapach jest okropny!
8 i 9) maski z BingoSpa- czerwona z glinką Ghassoul i fioletowa z kaszmirem. Obydwie jak dla mnie podobne, o lekkim, typowym dla proteinowych produktów działaniu. Zapach również bym poprawiła, działanie na moich włosach albo powoduje puch albo całkiem mi się podoba- zależy (chyba?) od pogody. Wersję z kaszmirem już recenzowałam tutaj(klik!)
Do tego cały zapas próbek, ktore muszę jakoś zminimalizować bo nie mają się gdzie zmieścić już. Postaram się w tym miesiącu zużyć więcej produktów na parę razy, co może spowodować więcej recenzji. Pamiętam też o płukankach! :)
Przygotowuję się również do prostowania włosów metodą Encanto. Mam nadzieję, że w weekend już będzie po wszystkim.
Na koniec mam jeszcze pytanie techniczne- wolicie zwinięte posty na stronie głównej z możliwością rozwinięcia, czy wolałybyście czytać całe artykuły od razu na stronie głównej, bez rozwijania?Zastanawiam się nad zmianami :)
buziaki,
narvika :)
poniedziałek, 1 października 2012
włosy we wrześniu- aktualizacja
Wrzesień minął mi niesamowicie szybko. Była to końcówka pobytu nad morzem oraz przyjazd do domu w ostatnim tygodniu, gdzie pielęgnacja przeszła metamorfozę- na Helu już nie miałam sił na walkę z włosami, więc plan był bardzo mocno okrojony, natomiast w domu dzięki ciepłej wodzie i większym możliwościom miałam chęć na długie rytuały pielęgnacyjne.
Po lewej włosy pod koniec sierpnia, po prawej pod koniec września. Wydaje mi się, że smętne końce nabrały więcej życia, jednak niewiele zmieniło się w związku ze skrętem włosów. Co robiłam we wrześniu?
1) zmiana nawyków
odstawiłam wszystko do czesania. Przestałam szczotkować, wyczesywać i rozdzielać włosy. Jedyne, co pozostało to czesanie włosów po myciu na mokro drewnianym grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Uważam, że to jedna z ważniejszych zmian w mojej pielęgnacji włosów!
2) mycie włosów
- stosowałam łagodny szampon, który uwielbiam- płyn do kąpieli Babydream fur mama, o ktorym pisałam tutaj(klik!)
- do oczyszczania włosów trzy razy użyłam Barwy Tataro- Chmielowej.
3) odżywki do spłukiwania:
- maska Kallos Latte- dokończyłam ogromne, litrowe opakowanie. Bardzo lubię jej cukierkowy zapach, wygładzające działanie i to, że nie obciąża moich włosów jednocześnie czyniąc je bardzo miękkimi i błyszczącymi. kiedyś na pewno kupię ponownie.
- Isana z olejkiem Baobassu nie przypadła mi do gustu. Jedynie jej zapach bardzo mi się podoba, ale działanie na moich włosach jest znikome- nie czuję, że cokolwiek nałożyłam. Nie ubolewam nad jej wycofaniem, więcej bym jej nie kupiła.
4) po myciu:
- odzywki b/s Joanna Naturia len i rumianek- całkiem fajny produkt, zmiękcza, ułatwia rozczesywanie i nie obciąza włosów. Stosuję ją raczej w formie stylizatora, ponieważ nie ma co liczyć na właściwości regeneracyjne, obiecane przez producenta. Stosuję ją również jako bazę pod olej, w każdym przypadku sprawdza się bardzo dobrze
- eliksir wzmiacniający Green Pharmacy- stosowałam cały miesiąc w połączeniu z masażem skóry głowy. Obciążał włosy, sprawiał, że szybciej się przetłuszczały, spowodował nieco więcej babyhair, ale nie przyspieszył porostu. Przez działanie obciążające więcej go nie kupię.
5) półprodukty- dodatki do masek:
- kwas hialuronowy- obecnie mój ulubiony nawilżacz i zmiękczacz włosów!
- kolagen i elastyna- lepszy zamiennik kreatyny hydrolizowanej, zapewnia moim włosom odpowiednią dawkę protein, dzięki czemu nie są puchate i mięciutkie jak u małego dziecka
- spirulina- ulubieniec miesiąca! pracuję nad postem na temat jej zastosowań
- kompleks witaminowy All-In-One- przyjemny proszek uzupełniający serum do twarzy oraz maski do włosów w zestaw witamin
6) olejowanie włosów:
We wrześniu postawiłam na jednoskładnikowe, jak najbardziej naturalne oleje.
- olej sezamowy- wspaniały nabłyszczacz, w tym miesiącu ulubieniec!
- oliwa z oliwek- lubię jej zapach i wygładzenie włosów
- olej z orzechów macadamia- świetny zapach przypominający przekąski na zagranicznych wyjazdach, działanie na razie nierozpoznane- postestuję i zobaczę
- olej arganowy- nakładam go wyłącznie po myciu i pomiędzy nimi na końcówki włosów. Jest to druga najlepsza decyzja tego miesiąca- ten olej w zastępstwie silikonowego serum na prawdę nawilża i odżywia moje włosy, końce są w najlepszym stanie jaki widziałam od początku mojego włosomaniactwa. Polecam, jest jak najbardziej wart swojej ceny!
Na koniec jeszcze środek awaryjny- suchy szampon, który parę razy uratował mnie przed zaprezentowaniem się z przetłuszczonymi włosami na ważnych spotkaniach:
A jak tam Wasze włosy we wrześniu? :)
buziaki,
narvika :)
Po lewej włosy pod koniec sierpnia, po prawej pod koniec września. Wydaje mi się, że smętne końce nabrały więcej życia, jednak niewiele zmieniło się w związku ze skrętem włosów. Co robiłam we wrześniu?
1) zmiana nawyków
odstawiłam wszystko do czesania. Przestałam szczotkować, wyczesywać i rozdzielać włosy. Jedyne, co pozostało to czesanie włosów po myciu na mokro drewnianym grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami. Uważam, że to jedna z ważniejszych zmian w mojej pielęgnacji włosów!
2) mycie włosów
- stosowałam łagodny szampon, który uwielbiam- płyn do kąpieli Babydream fur mama, o ktorym pisałam tutaj(klik!)
- do oczyszczania włosów trzy razy użyłam Barwy Tataro- Chmielowej.
3) odżywki do spłukiwania:
- maska Kallos Latte- dokończyłam ogromne, litrowe opakowanie. Bardzo lubię jej cukierkowy zapach, wygładzające działanie i to, że nie obciąża moich włosów jednocześnie czyniąc je bardzo miękkimi i błyszczącymi. kiedyś na pewno kupię ponownie.
- Isana z olejkiem Baobassu nie przypadła mi do gustu. Jedynie jej zapach bardzo mi się podoba, ale działanie na moich włosach jest znikome- nie czuję, że cokolwiek nałożyłam. Nie ubolewam nad jej wycofaniem, więcej bym jej nie kupiła.
4) po myciu:
- odzywki b/s Joanna Naturia len i rumianek- całkiem fajny produkt, zmiękcza, ułatwia rozczesywanie i nie obciąza włosów. Stosuję ją raczej w formie stylizatora, ponieważ nie ma co liczyć na właściwości regeneracyjne, obiecane przez producenta. Stosuję ją również jako bazę pod olej, w każdym przypadku sprawdza się bardzo dobrze
- eliksir wzmiacniający Green Pharmacy- stosowałam cały miesiąc w połączeniu z masażem skóry głowy. Obciążał włosy, sprawiał, że szybciej się przetłuszczały, spowodował nieco więcej babyhair, ale nie przyspieszył porostu. Przez działanie obciążające więcej go nie kupię.
5) półprodukty- dodatki do masek:
- kwas hialuronowy- obecnie mój ulubiony nawilżacz i zmiękczacz włosów!
- kolagen i elastyna- lepszy zamiennik kreatyny hydrolizowanej, zapewnia moim włosom odpowiednią dawkę protein, dzięki czemu nie są puchate i mięciutkie jak u małego dziecka
- spirulina- ulubieniec miesiąca! pracuję nad postem na temat jej zastosowań
- kompleks witaminowy All-In-One- przyjemny proszek uzupełniający serum do twarzy oraz maski do włosów w zestaw witamin
6) olejowanie włosów:
We wrześniu postawiłam na jednoskładnikowe, jak najbardziej naturalne oleje.
- olej sezamowy- wspaniały nabłyszczacz, w tym miesiącu ulubieniec!
- oliwa z oliwek- lubię jej zapach i wygładzenie włosów
- olej z orzechów macadamia- świetny zapach przypominający przekąski na zagranicznych wyjazdach, działanie na razie nierozpoznane- postestuję i zobaczę
- olej arganowy- nakładam go wyłącznie po myciu i pomiędzy nimi na końcówki włosów. Jest to druga najlepsza decyzja tego miesiąca- ten olej w zastępstwie silikonowego serum na prawdę nawilża i odżywia moje włosy, końce są w najlepszym stanie jaki widziałam od początku mojego włosomaniactwa. Polecam, jest jak najbardziej wart swojej ceny!
Na koniec jeszcze środek awaryjny- suchy szampon, który parę razy uratował mnie przed zaprezentowaniem się z przetłuszczonymi włosami na ważnych spotkaniach:
A jak tam Wasze włosy we wrześniu? :)
buziaki,
narvika :)
piątek, 7 września 2012
poprawka aktualizacji + recenzja płynu Facelle
Po ostatniej aktualizacji posypały się komentarze na temat stanu końców moich włosów- podejrzewałyście, że są cienkie, suche i nadające się wyłącznie do obcięcia. Jako jedyna z Was mogę je dokładnie zobaczyć i dotknąć, więc bardzo nie pasowały mi Wasze odczucia oraz ich wygląd to ich faktycznego stanu. Postanowiłam znaleźć haczyk- co robię źle i przy okazji zrecenzować płyn Facelle, którego używałam w sierpniu do mycia włosów. Zapraszam!
Od jakiegoś czasu jest polecanym delikatnym środkiem do mycia włosów na wielu blogach. Niestety to co sprawdza się u innych nie zawsze sprawdzi się też u nas- tak jak Facelle nie sprawdziło się u mnie.
Opakowanie: 300ml butelka z białego plastiku. Wygodna i typowa, nic specjalnego.
Cena i dostępność: ok.6zł dostępne wyłącznie w drogeriach Rossman
Zapach i konsystencja: płyn pachnie dziwnie- sztucznie, dość delikatnie, zapach nie pozostaje na skórze i włosach, ale nie bardzo mi się podoba. Produkt jest dość płynny, przeźroczysty, dobrze się pieni i jest wydajny
Skład:
Aqua, Coco Glucoside Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Xanthan Gum, Chamomilla Recutita Extract, Persea Gratissima Extract, Pentylene Glycol, Sodium Lactate, Lactic Acid, Serine, Urea, Sorbitol, Disodium Cocopolyglucoside Citrate, Sodium Chloride, Allantolin, Glyceryl Oleate, Butylene Glycol, Propylene Glycol,
Citric Acid, Ethoxydiglycol, Parfum, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dexydroacetic Acid
Działanie: Płyn Facelle jest główną przyczyną przesuszenia moich włosów w sierpniu. Bez metody OMO miałam na głowie siano, strąki, puch i co tylko jeszcze można sobie wymyślić. W połączeniu z metodą OMO włosy były w niezłym stanie, ale skóra głowy była swędząca i nieprzyjemna.
Po niemiłych doświadczeniach z myciem włosów postanowiłam zużyć go jako żel do ciała, ale płyn wysusza mi skórę i piecze w miejscach po depilacji. Nie ma nawet cienia obiecanej delikatności!
Podsumowanie: Facelle nie jest delikatny ani dla moich włosów ani dla skóry. Wysusza, powoduje swędzenie i pieczenie, puszy moje włosy. Nie polubiliśmy się i na pewno więcej go nie kupię- na razie staram się znaleźć sposób w jaki mogę go zużyć.
Wydaje mi się, że, tak jak pisała Kascysko, przesadzam z nakładaniem oleju na końce w celu zabezpieczenia- stąd pozlepiane końcówki, brak objętości i skrętu. Poza tym Facelle dało się im we znaki i wyraźnie pogorszyło kondycję włosów, jednak po powrocie do płynu do kąpieli dla mam Babydream z mycia na mycie jest coraz lepiej.
Postanowiłam porównać włosy. Dzisiejsze zdjęcia są kiepskiej jakości- na zewnątrz leje deszcz, w pomieszczeniach oświetlenie jest tragiczne, a mój jedyny aparat to telefon komórkowy. Na dodatek włosy męczone były pół dnia w czapce, kapturze i na deszczu, więc są lekko niewyjściowe, ale wydaje mi się, że lepsze niż te z aktualizacji. A przede wszystkim bez takich ilości oleju na końcach- zobaczycie same- fioletowa koszulka to dzisiaj:
Zdjęcia na życzenia Kascysko- koczek i warkoczyk:
I jeszcze raz dzisiaj- troszkę spuszone i zmęczone czapką, no ale są ;)
Co myślicie?
buziaki,
narvika :)
Płyn do higieny intymnej Facelle sensitive
Od jakiegoś czasu jest polecanym delikatnym środkiem do mycia włosów na wielu blogach. Niestety to co sprawdza się u innych nie zawsze sprawdzi się też u nas- tak jak Facelle nie sprawdziło się u mnie.
Opakowanie: 300ml butelka z białego plastiku. Wygodna i typowa, nic specjalnego.
Cena i dostępność: ok.6zł dostępne wyłącznie w drogeriach Rossman
Zapach i konsystencja: płyn pachnie dziwnie- sztucznie, dość delikatnie, zapach nie pozostaje na skórze i włosach, ale nie bardzo mi się podoba. Produkt jest dość płynny, przeźroczysty, dobrze się pieni i jest wydajny
Skład:
Aqua, Coco Glucoside Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Xanthan Gum, Chamomilla Recutita Extract, Persea Gratissima Extract, Pentylene Glycol, Sodium Lactate, Lactic Acid, Serine, Urea, Sorbitol, Disodium Cocopolyglucoside Citrate, Sodium Chloride, Allantolin, Glyceryl Oleate, Butylene Glycol, Propylene Glycol,
Citric Acid, Ethoxydiglycol, Parfum, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Dexydroacetic Acid
Działanie: Płyn Facelle jest główną przyczyną przesuszenia moich włosów w sierpniu. Bez metody OMO miałam na głowie siano, strąki, puch i co tylko jeszcze można sobie wymyślić. W połączeniu z metodą OMO włosy były w niezłym stanie, ale skóra głowy była swędząca i nieprzyjemna.
Po niemiłych doświadczeniach z myciem włosów postanowiłam zużyć go jako żel do ciała, ale płyn wysusza mi skórę i piecze w miejscach po depilacji. Nie ma nawet cienia obiecanej delikatności!
Podsumowanie: Facelle nie jest delikatny ani dla moich włosów ani dla skóry. Wysusza, powoduje swędzenie i pieczenie, puszy moje włosy. Nie polubiliśmy się i na pewno więcej go nie kupię- na razie staram się znaleźć sposób w jaki mogę go zużyć.
A moje włosy?
Wydaje mi się, że, tak jak pisała Kascysko, przesadzam z nakładaniem oleju na końce w celu zabezpieczenia- stąd pozlepiane końcówki, brak objętości i skrętu. Poza tym Facelle dało się im we znaki i wyraźnie pogorszyło kondycję włosów, jednak po powrocie do płynu do kąpieli dla mam Babydream z mycia na mycie jest coraz lepiej.
Postanowiłam porównać włosy. Dzisiejsze zdjęcia są kiepskiej jakości- na zewnątrz leje deszcz, w pomieszczeniach oświetlenie jest tragiczne, a mój jedyny aparat to telefon komórkowy. Na dodatek włosy męczone były pół dnia w czapce, kapturze i na deszczu, więc są lekko niewyjściowe, ale wydaje mi się, że lepsze niż te z aktualizacji. A przede wszystkim bez takich ilości oleju na końcach- zobaczycie same- fioletowa koszulka to dzisiaj:
Zdjęcia na życzenia Kascysko- koczek i warkoczyk:
I jeszcze raz dzisiaj- troszkę spuszone i zmęczone czapką, no ale są ;)
Co myślicie?
buziaki,
narvika :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















