Mam taki typ włosa, którego nie da ułożyć za pomocą jakiegokolwiek stylizatora. Jedynym kosmetykiem jaki sprawdza się do poskromienia puchu oraz zdefiniowania skrętu to odżywka bez spłukiwania. Stosuję taką od zawsze, kiedyś było to Pantene, potem Joanny Naturie, Balsam z Apteczki Babuni z miodem oraz Garnier Oleo, o którym niedawno pisałam(klik!). Większość z powyższych albo skleja mi włosy albo zawiera wysuszający isopropyl alkohol, który postanowiłam odstawić i zobaczyć jak będzie.
W poszukiwaniu kolejnej b/s udałam się do sklepu i zobaczyłam odżywki Timotei z serii Jericho Rose. Najładniej pachniała wersja "Głęboki Brąz'", więc zabrałam ją do domu (wiem, nie jest to analiza godna włosomaniaczki:p)
Opakowanie, zapach:
Odżywka jest zapakowana w miękką butelkę z niezbyt udanym zamknięciem. Produkt jest biały, o lekkiej konsystencji. W stosowaniu jako odżywka do spłukiwania jest troszkę zbyt wodnista i przez to niewydajna, ale jako bez spłukiwania spisuje się wyśmienicie.
Ma przepiękny zapach- nie potrafię go porównać, ale jest świeży, naturalny, niezbyt nachalny, ale utrzymuje się na włosach. Szkoda, że nie ma perfum o tym zapachu, z chęcią bym je kupiła!
Za 200ml zapłacimy ok. 5-8zł. Odżywka jest dostępna w większości sklepów.
Skład:
Aqua, Cetyl Alkohol, Dimethiconol, Stearamiopropyl Dimethylamine,
Selaginella Lepidophylla Extract, Lawsonia Inermis Leaf Extract,
Trehalose, Gluconolactone, Glycerin, Parfum, Sodium Chloride, PEG-150
Distearate, TEA-Dodecylbenzenesulfonate, Maltodextrin, Disodium EDTA,
Lactic Acid, DMDM Hydatoin, Methylchloroisothiazolino ne,
Methylsothiazolinone, Butylphenyl Methylproponial, Hexyl Cinnamal,
Limonene, Linalool, CI 14700, CI 42051, CI 47005.
Mamy ekstrakt z róży jerychońskiej, henny, glicerynę, kwas glucokolactone (więcej o nim tutaj(klik!). Dodatkowo konserwant DMDM Hydatoin, który może podrażniać jeśli nałożymy odżywkę na skórę głowy, zapach też jest dość wysoko, obok niego sól.
Na samej górze silikon zmywalny łagodnym detergentem.
Nie ma parabenów, alkoholu, alkoholu isopropylowego którego, jak już pisałam, chcę się pozbyć z pielęgnacji włosów.
Działanie:
W formie odżywki do spłukiwania włosy są miękkie, ale zbyt puchate, nie dociążone i nie nabłyszczone tak, jak bym sobie tego życzyła.
W formie odżywki bez spłukiwania włosy są ujarzmione, puch znika, skręt się poprawia, końcówki znacznie się zmiękczają. Nie ma efektu mokrych, sklejonych czy usztywnionych włosów, co bardzo mi się podoba. Nie widzę różnicy w stosowaniu na mokre i na suche włosy.
Podsumowanie:
Jak na razie to najlepsza odżywka b/s mają miałam, przebiła Garniera Oleo i wszystkie inne ze względu na:
+ lekką konsystencję, dzięki której nie pozostawia sklejonych lub nazbyt obciążonych włosów
+ ma na prawdę piękny, trwały zapach, który zbiera komplementy. Już parę osób zwróciło mi uwagę, że pięknie pachnę, chociaż niczym się nie perfumowałam
+ nie posiada wysuszających alkoholi, które źle działają na moje końce
+ ma tylko jeden silikon, dzięki czemu mam zabezpieczone, ale nie obciążone włosy.Zmywa się delikatnymi detergentami, więc nie mam potrzeby często sięgać po oczyszczający szampon.
Polecam! :)
Znacie odżywki Timotei? Lubicie? A może któraś z Was może polecić mi jakiś szampon z tej serii?
buziaki,
narvika :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą końcówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą końcówki. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 czerwca 2013
poniedziałek, 3 czerwca 2013
włosy w maju 2013- aktualizacja
Aktualizacja nieco spóźniona, niestety nie mogłam znaleźć żadnych chętnych do robienia moim włosom zdjęć, a napięty grafik dnia skutecznie pozbawiał mnie czasu na cokolwiek. No ale jak moje włosy spędziły maj? :)
Na zdjęciu widzę, że zdecydowanie przesadziłam z ilością oleju na końcówkach. Też to widzicie, prawda?:p
Maj był pierwszym miesiącem od roku w którym używałam produktów drogeryjnych z silikonami. Już wcześniej podejrzewałam, że moje włosy lubią oblepiacze i w tym miesiącu przekonałam się na dobre, że wiele straciłam nie odkrywając tego wcześniej.
Moje włosy były cały miesiąc bardzo błyszczące, miękkie, bardzo ładnie się kręciły i generalnie nie sprawiały większych problemów.
Końcówki obcinałam gdzieś na początku miesiąca, dzisiaj nie mam ani jednej połamanej czy rozdwojonej. Myślę, że regularne stosowanie olejów wzmocniło włókna włosów na długości, a stare, nie pielęgnowane końce były po prostu do ścięcia. Cieszę się, że pozbyłam się wreszcie wszystkich przerzedzonych sucharów!
Czego używałam w maju?
1.Szampony:
- Garnier Avocado i Karite do włosów zniszczonych- bardzo fajny szampon z SLES. Bardzo dobrze się rozprowadza, zmywa wszystko co na włosy nałożę, jest wydajny. Pozostawia włosy miękkie, łatwe do rozczesania i ma piękny zapach.
- Biowax szampon do włosów blond- o nim już pisałam tutaj(klik!). Myślę, że nie kupie go ponownie, wolę wypróbować inne wersje z ciekawości. Jednak był dobrym szamponem.
- Alterra szampon z kofeiną- przypadkiem dostałam go od mamy. Pisałam o nim tutaj(klik!)
Jak widać nie do końca postawiłam na produkty mocno oczyszczające, zdecydowana większość miesiąca była z szamponem Biowax. Mam wrażenie, że mojej skórze głowy nie służy używanie mocniejszych detergentów co każde mycie.
2. Maski, odżywki:
- Biowax Argan, Macadamia, Kokos- mój absolutny hit! Więcej- klik!
- Nivea Long Repair, Nivea Moisture, Nivea Straight- wszystkie działają tak samo, moim zdaniem. Dociążają, poprawiają skręt, zmiękczają końce, nabłyszczają i pięknie pachną. Bardzo się polubiliśmy :)
- Biowax do włosów suchych- nie wykończyłam go jeszcze, ale na razie niespecjalnie mi się podoba.
-Wella Frizz Control- nie rozumiem tego fenomenu, ale odżywka na beznadziejny skład i zupełnie przeciwne działanie- świetnie nabłyszcza włosy, podkreśla skręt i przecudnie pachnie.
- Timotei Głęboki Brąz- kupiona ze względu na hennę w składzie i na prawdę boski zapach, używam jej jako odżywki bez spłukiwania, jest bardzo lekka.
- Joanna z Apteczki Babuni balsam do włosów Miód i Mleko- średni produkt, ale wracam do niego ze względu na zapach. Jednak mam wrażenie, że dzięki alkoholowi izopropylowemu mam bardziej suche końce włosów, odstawiłam go z tego powodu zupełnie.
3. Inne:
- serum z olejkiem Arganowym Marion- jedwab do włosów o zapachu waty cukrowej. Bardzo fajny produkt. W duecie z kroplą oleju kokosowego zabezpieczał moje końcówki.
- Gliss Kur pianka i spray, pisałam o nich tutaj(klik!)
- maska Strapitz Sleek Line- używałam jej do sauny, fajnie działa, zmiękcza włosy, są miękkie, delikatne, ładnie pachną gumą balonową. Mimo wszystko nie kupiłabym jej ponownie, działanie moim zdaniem ma słabsze niż odżywki Garniera czy Wax'y.
- Joanna Rzepa- wcierka do skóry głowy, stosowałam ją zawsze po myciu. Przyrost satysfakcjonujący, bo ponad 2cm na miesiąc.
- Kapoor Kachli- jako suchy szampon od czasu do czasu, awaryjnie. Pisałam o nim tutaj(klik!)
- Farba L'Oreal Sublime Mousse beżowy blond- nadaje świetny, piaskowy kolor, zostaję przy niej i opiszę dokładnie wszystko w kolejnym poście!
4. Oleje
- Khadi- wcierany 3-4 razy w tygodniu na 1-8 godzin w skórę głowy. Na razie nie widzę nic ciekawego w jego zastosowaniu poza świetnym zapachem wasami do shushi :)) Myślę, że należy mu dać jeszcze czas.
- kokos, Vatika, olej winogronowy i oliwa z oliwek- na długość, działają podobnie, może Vatika nieco lepiej.
Olejowałam włosy rzadziej, średnio co dwa- trzy mycia. Wychodzi im to na dobre, bo mają więcej objętości.
Porównanie kwiecień- maj:
Wydaje mi się, że cośtam widać, że urosły. Ale możliwe, że tak mi się wydaje, bo widziałam odrost. Na pewno bardziej się błyszczą, co mnie niesamowicie cieszy :)
Przy okazji bardzo miło jest mi obwieścić, że w poprzednim tygodniu rozpoczęłam kurs fryzjerski! Mam nadzieję, że dowiem się więcej profesjonalnych faktów na tematy włosowe, dzięki czemu będę mogła ciekawej dla Was pisać. Niedługo może coś poprzepisuję co ciekawszego z kursowej książki :)
A jak maja się Wasze włosy po maju?
buziaki,
narvika :)
Na zdjęciu widzę, że zdecydowanie przesadziłam z ilością oleju na końcówkach. Też to widzicie, prawda?:p
Maj był pierwszym miesiącem od roku w którym używałam produktów drogeryjnych z silikonami. Już wcześniej podejrzewałam, że moje włosy lubią oblepiacze i w tym miesiącu przekonałam się na dobre, że wiele straciłam nie odkrywając tego wcześniej.
Moje włosy były cały miesiąc bardzo błyszczące, miękkie, bardzo ładnie się kręciły i generalnie nie sprawiały większych problemów.
Końcówki obcinałam gdzieś na początku miesiąca, dzisiaj nie mam ani jednej połamanej czy rozdwojonej. Myślę, że regularne stosowanie olejów wzmocniło włókna włosów na długości, a stare, nie pielęgnowane końce były po prostu do ścięcia. Cieszę się, że pozbyłam się wreszcie wszystkich przerzedzonych sucharów!
Czego używałam w maju?
1.Szampony:
- Garnier Avocado i Karite do włosów zniszczonych- bardzo fajny szampon z SLES. Bardzo dobrze się rozprowadza, zmywa wszystko co na włosy nałożę, jest wydajny. Pozostawia włosy miękkie, łatwe do rozczesania i ma piękny zapach.
- Biowax szampon do włosów blond- o nim już pisałam tutaj(klik!). Myślę, że nie kupie go ponownie, wolę wypróbować inne wersje z ciekawości. Jednak był dobrym szamponem.
- Alterra szampon z kofeiną- przypadkiem dostałam go od mamy. Pisałam o nim tutaj(klik!)
Jak widać nie do końca postawiłam na produkty mocno oczyszczające, zdecydowana większość miesiąca była z szamponem Biowax. Mam wrażenie, że mojej skórze głowy nie służy używanie mocniejszych detergentów co każde mycie.
2. Maski, odżywki:
- Biowax Argan, Macadamia, Kokos- mój absolutny hit! Więcej- klik!
- Nivea Long Repair, Nivea Moisture, Nivea Straight- wszystkie działają tak samo, moim zdaniem. Dociążają, poprawiają skręt, zmiękczają końce, nabłyszczają i pięknie pachną. Bardzo się polubiliśmy :)
- Biowax do włosów suchych- nie wykończyłam go jeszcze, ale na razie niespecjalnie mi się podoba.
-Wella Frizz Control- nie rozumiem tego fenomenu, ale odżywka na beznadziejny skład i zupełnie przeciwne działanie- świetnie nabłyszcza włosy, podkreśla skręt i przecudnie pachnie.
- Timotei Głęboki Brąz- kupiona ze względu na hennę w składzie i na prawdę boski zapach, używam jej jako odżywki bez spłukiwania, jest bardzo lekka.
- Joanna z Apteczki Babuni balsam do włosów Miód i Mleko- średni produkt, ale wracam do niego ze względu na zapach. Jednak mam wrażenie, że dzięki alkoholowi izopropylowemu mam bardziej suche końce włosów, odstawiłam go z tego powodu zupełnie.
3. Inne:
- serum z olejkiem Arganowym Marion- jedwab do włosów o zapachu waty cukrowej. Bardzo fajny produkt. W duecie z kroplą oleju kokosowego zabezpieczał moje końcówki.
- Gliss Kur pianka i spray, pisałam o nich tutaj(klik!)
- maska Strapitz Sleek Line- używałam jej do sauny, fajnie działa, zmiękcza włosy, są miękkie, delikatne, ładnie pachną gumą balonową. Mimo wszystko nie kupiłabym jej ponownie, działanie moim zdaniem ma słabsze niż odżywki Garniera czy Wax'y.
- Joanna Rzepa- wcierka do skóry głowy, stosowałam ją zawsze po myciu. Przyrost satysfakcjonujący, bo ponad 2cm na miesiąc.
- Kapoor Kachli- jako suchy szampon od czasu do czasu, awaryjnie. Pisałam o nim tutaj(klik!)
- Farba L'Oreal Sublime Mousse beżowy blond- nadaje świetny, piaskowy kolor, zostaję przy niej i opiszę dokładnie wszystko w kolejnym poście!
4. Oleje
- Khadi- wcierany 3-4 razy w tygodniu na 1-8 godzin w skórę głowy. Na razie nie widzę nic ciekawego w jego zastosowaniu poza świetnym zapachem wasami do shushi :)) Myślę, że należy mu dać jeszcze czas.
- kokos, Vatika, olej winogronowy i oliwa z oliwek- na długość, działają podobnie, może Vatika nieco lepiej.
Olejowałam włosy rzadziej, średnio co dwa- trzy mycia. Wychodzi im to na dobre, bo mają więcej objętości.
Porównanie kwiecień- maj:
Wydaje mi się, że cośtam widać, że urosły. Ale możliwe, że tak mi się wydaje, bo widziałam odrost. Na pewno bardziej się błyszczą, co mnie niesamowicie cieszy :)
Przy okazji bardzo miło jest mi obwieścić, że w poprzednim tygodniu rozpoczęłam kurs fryzjerski! Mam nadzieję, że dowiem się więcej profesjonalnych faktów na tematy włosowe, dzięki czemu będę mogła ciekawej dla Was pisać. Niedługo może coś poprzepisuję co ciekawszego z kursowej książki :)
A jak maja się Wasze włosy po maju?
buziaki,
narvika :)
piątek, 31 maja 2013
maska BioWax Argan, Macadamia, Kokos- recenzja
W maju z ogromną ochotą przystąpiłam do testowania kosmetyków marki L'Biotica. Największe nadzieje pokładałam w nowej masce o nazwie "Argan, Macadamia, Kokos", producent obiecuje, że est to silnie regenerująca i nawilżająca kuracja dla zniszczonych włosów. Dzisiaj post o tym, czy było warto, zapraszam!
Opakowanie, cena:
BioWax'owy słoik, który lubię, chociaż końcówkę jest ciężko z niego wygrzebać. Bardzo dobre zamknięcie sprawia, że jest to najczęściej zabierana maska na saunę w moim domu- jej walory docenia również mój TŻ :)
Cena za 250ml to ok. 19zł, w promocji można je dostać nawet za 10zł. Dostaniecie je w firmowym sklepie(klik!), SuperPharm i innych aptekach.
W kartoniku znajdziemy dwa gratisy- foliowy czepek i nowe serum z serii Argan, Macadamia i Kokos:
Konsystencja, zapach:
Maska jest bardzo gęsta, kremowa, uwielbiam taką konsystencję. Ma delikatnie beżowy kolor i na prawdę piękny zapach, inne niż reszta Biowax'ów. Nie przepadam za zapachami Wax'ów, ale ten na prawdę mi się spodobał.
Skład:
Wysoko gliceryna, olej arganowy, kokosowy, macadamia, lanolina, ekstrakt z henny. Mamy jedno pq, żadnego silikonu, żadnego parabenu, alkoholu brak. Skład bardzo mi się podoba, dla mnie to emolientowy strzał w 10.
Działanie:
Maski używałam co każde lub co drugie mycie przez ponad miesiąc. Nie żałowałam preparatu, więc można uznać, że maska jest bardzo wydajna.
Moje włosy po maseczce solo są bardzo miękkie, błyszczące, przyjemne w dotyku i lekkie. Końcówki są wygładzone, nawilżone, stan włosów widocznie się poprawił po zużyciu opakowania.
Troszkę brakowało mi efektu dociążenia włosów, ale po zmieszaniu maski z odżywką Nivea Long Repair otrzymałam najlepszą miksturę jaką kiedykolwiek moje suche, kręcone i rozjaśniane włosy widziały! :)
Podsumowanie:
Jak tylko zredukuję nieco moje zapasy z ogromną chęcią kupię tą maskę ponownie. Jest obecnie moim numerem 1 w pielęgnacji włosów pod kątem nawilżenia, na równi z odżywką Nivea, o której będzie kolejny post. Na swoich włosach widzę i czuję poprawę stanu, co wcześniej chyba nie zdarzyło mi się przy samej masce czy odżywce. Jest to zdecydowanie najlepsza maska Wax jaką miałam przyjemność stosować.
Kosmetyki otrzymałam do testów od firmy L'Biotica. Fakt ten nie wpływa w jakikolwiek sposób na moją opinię i ocenę tych produktów.
Znacie nową maskę? Co o niej myślicie? A może chcecie przetestować?
buziaki,
narvika :)
Opakowanie, cena:
BioWax'owy słoik, który lubię, chociaż końcówkę jest ciężko z niego wygrzebać. Bardzo dobre zamknięcie sprawia, że jest to najczęściej zabierana maska na saunę w moim domu- jej walory docenia również mój TŻ :)
Cena za 250ml to ok. 19zł, w promocji można je dostać nawet za 10zł. Dostaniecie je w firmowym sklepie(klik!), SuperPharm i innych aptekach.
W kartoniku znajdziemy dwa gratisy- foliowy czepek i nowe serum z serii Argan, Macadamia i Kokos:
(po lewej- starsze serum, po prawej- nowa wersja)
Konsystencja, zapach:
Maska jest bardzo gęsta, kremowa, uwielbiam taką konsystencję. Ma delikatnie beżowy kolor i na prawdę piękny zapach, inne niż reszta Biowax'ów. Nie przepadam za zapachami Wax'ów, ale ten na prawdę mi się spodobał.
Skład:
Wysoko gliceryna, olej arganowy, kokosowy, macadamia, lanolina, ekstrakt z henny. Mamy jedno pq, żadnego silikonu, żadnego parabenu, alkoholu brak. Skład bardzo mi się podoba, dla mnie to emolientowy strzał w 10.
Działanie:
Maski używałam co każde lub co drugie mycie przez ponad miesiąc. Nie żałowałam preparatu, więc można uznać, że maska jest bardzo wydajna.
Moje włosy po maseczce solo są bardzo miękkie, błyszczące, przyjemne w dotyku i lekkie. Końcówki są wygładzone, nawilżone, stan włosów widocznie się poprawił po zużyciu opakowania.
Troszkę brakowało mi efektu dociążenia włosów, ale po zmieszaniu maski z odżywką Nivea Long Repair otrzymałam najlepszą miksturę jaką kiedykolwiek moje suche, kręcone i rozjaśniane włosy widziały! :)
Podsumowanie:
Jak tylko zredukuję nieco moje zapasy z ogromną chęcią kupię tą maskę ponownie. Jest obecnie moim numerem 1 w pielęgnacji włosów pod kątem nawilżenia, na równi z odżywką Nivea, o której będzie kolejny post. Na swoich włosach widzę i czuję poprawę stanu, co wcześniej chyba nie zdarzyło mi się przy samej masce czy odżywce. Jest to zdecydowanie najlepsza maska Wax jaką miałam przyjemność stosować.
Kosmetyki otrzymałam do testów od firmy L'Biotica. Fakt ten nie wpływa w jakikolwiek sposób na moją opinię i ocenę tych produktów.
Zapraszam do sklepu firmowego: http://www.galeriakosmetyki.pl
Znacie nową maskę? Co o niej myślicie? A może chcecie przetestować?
buziaki,
narvika :)
wtorek, 21 maja 2013
Fitnes, siłownia, sport- co z włosami?
O dłuższego czasu prowadzę obserwacje, rozmowy i przemyślenia na temat włosów podczas uprawiania sportów. Nie wyobrażam sobie życia bez wszelkiego rodzaju aktywności, więc opiszę po kolei co powinnyście wiedzieć o zabieraniu włosów na jogę, fitness, bieganie, siłownię, cross fit, pole dance, rower oraz sporty wodne, zapraszam!
1. Siłownie & Fitness
1) Joga - podczas ćwiczeń jogi wiele pozycji powinno być symetryczne, więc podczas zajęć najpewniej prowadzący poproszą o zdjęcie kucyków i koczków. Nie ma tam skakania, ale jest wiele momentów, gdzie włosy można przytrzasnąć, więc polecam warkoczyki po bokach głowy, płaski, luźny warkocz, lub, dla średniej długości włosów, po prostu rozpuszczenie ich
2) body ball, cell-stop, wszelkie "płaskie brzuchy" i "burn-on" czyli ćwiczenia dość skoczne, z dużą ilością kardio, ale też zawierające turlanie się po podłodze podczas np. brzuszków- tutaj najlepiej sprawdzą się mocno upięte koczki lub wysokie kucyki. Wlosy spocone, mokre, przyklejone do karku i tarmoszone o podłogę to na prawdę nie najlepsze wyjście
3) zumba, pole dance, brasil dance, belly dance- czyli taniec! przygotujcie się, że na siłowniach podczas niewinnie brzmiącej lekcji tańca również dostaniecie wycisk w postaci brzuszków, przysiadów, pompek i rozciągania. Wiec rozpuszczone włosy odpadają. Jeśli lubicie rozpuszczone włosy podczas tańca mozna załozyc gumkę na nadgarstek i w odpowiednim momencie delikatnie związać je w koczka.
Uwaga na pole dance- dużo leżenia na ziemi, dużo możliwości na przyciśnięcie włosów do rurki i wyrwanie ich- spinamy!
4) ćwiczenia na maszynach- tutaj ćwiczenia statyczne, wystarczy delikatne spięcie włosów nad karkiem tak, aby nie opierały się na spoconej skórze
2. Outdoor!
1) bieganie- zależy od pogody- wieje wiatr- spinamy tak, aby nie zrobić sobie kołtunów. Świeci słońce- pryskamy mgiełką przeciw UV lub zakładamy czapeczkę. Najczęstszy wybór to wysokie kucyki lub koczki. Warkocze, zwłaszcza z niezbyt długich włosów, lubią się rozluźniać i rozpadać. Dobrze sprawdza się zrobienie kucyka, a potem zakręcenie włosów dookoła gumki i związanie ich drugą gumką- koczek jest na prawdę niesamowicie wytrzymały
2) rower- pod kaskiem ładnie wyglądają dwa słodkie warkoczyki. Kucyk też jest ok, pamiętacie tylko, że włosy nie powinny trzeć o kask ani nie przebywać pod paskami plecaka. Przy okazji- okulary i zaczep do nich pod włosy, a nie na nie! taki nacisk może je połamać
3) nordic walking- jak w bieganiu, ale upięcie może być nieco luźniejsze ze względu na mniejszą dynamikę tego sportu. Im luźniej upięte włosy tym zdrowiej dla nich!
4) roki- jak wyżej, z dopiską- nagłe zasłonięcie pola widzenia, czy odgarnianie włosów może spowodować porządną glebę, więc najlepiej upiąć włosy tak, aby ich już nie poprawiać ;)
5) tenis, siatkówka, kosz, inne "piłkowe"- pamiętajcie, że w tenisie ma być ładnie, sportowo i dziewczęco. Często widać dobierańce i inne plecione fryzury. Kucyki, zwłaszcza z efektownych, gęstych włosów też są częste. Grzywki upinamy, żeby przez przypadek nie stracić piłki z oczu ;)
3. Woda
1) spokojniej- motorówki, żaglówki, skuterki, rowerki, kajaki- tutaj sprawdzą się upięcia podobne do tych powyżej, z lepszym zabezpieczeniem przeciw promieniowaniu i wodzie. Wszelkie silikony i filtry mogą Wam pomóc. Pamiętajcie, że spędzając na łódkach parę dni możecie mieć problem z właściwym myciem i wypłukaniem włosów- tutaj sprawdzi się mycie odżywką lub OMO, żeby nie wysuszyć włosów na wiór nie domywając szamponu z długości. Odżywki do spłukania zastąpcie wersjami bez spłukiwania, lub nałóżnie kropelkę normalnej, ulubionej odżywki, wmasujcie i zostawcie. Moje ulubione "wyjazdowe" to Garnier Avocado, GlissKur w spray'u i serum Pantene do loków w kremie.
2) windsurfing, kitesurfing, surfing, wakeboarding- nic bardziej nie wkurza niż mokre włosy przylepione do twarzy! upinamy tak, aby taka sytuacja się nie przytrafiła. Dobrze sprawdzają się kucyki zakończone warkoczem lub koczki. Rozpuszczona długość lubi się plątać lub wysuszać.
O sportach wodnych i włosach nad wodą juź kiedyś pisałam. Posty o pielęgnacji włosów latem, podczas sportów takich jak kitesurfing, windsurfing, surfing pisałam tutaj(klik!)
Jakie sporty lubicie i jak wyglądają Wasze włosy kiedy je uprawiacie?
buziaki,
narvika :)
wszystkie fotki- google.com ;)
1. Siłownie & Fitness
1) Joga - podczas ćwiczeń jogi wiele pozycji powinno być symetryczne, więc podczas zajęć najpewniej prowadzący poproszą o zdjęcie kucyków i koczków. Nie ma tam skakania, ale jest wiele momentów, gdzie włosy można przytrzasnąć, więc polecam warkoczyki po bokach głowy, płaski, luźny warkocz, lub, dla średniej długości włosów, po prostu rozpuszczenie ich
2) body ball, cell-stop, wszelkie "płaskie brzuchy" i "burn-on" czyli ćwiczenia dość skoczne, z dużą ilością kardio, ale też zawierające turlanie się po podłodze podczas np. brzuszków- tutaj najlepiej sprawdzą się mocno upięte koczki lub wysokie kucyki. Wlosy spocone, mokre, przyklejone do karku i tarmoszone o podłogę to na prawdę nie najlepsze wyjście
3) zumba, pole dance, brasil dance, belly dance- czyli taniec! przygotujcie się, że na siłowniach podczas niewinnie brzmiącej lekcji tańca również dostaniecie wycisk w postaci brzuszków, przysiadów, pompek i rozciągania. Wiec rozpuszczone włosy odpadają. Jeśli lubicie rozpuszczone włosy podczas tańca mozna załozyc gumkę na nadgarstek i w odpowiednim momencie delikatnie związać je w koczka.
Uwaga na pole dance- dużo leżenia na ziemi, dużo możliwości na przyciśnięcie włosów do rurki i wyrwanie ich- spinamy!
4) ćwiczenia na maszynach- tutaj ćwiczenia statyczne, wystarczy delikatne spięcie włosów nad karkiem tak, aby nie opierały się na spoconej skórze
2. Outdoor!
1) bieganie- zależy od pogody- wieje wiatr- spinamy tak, aby nie zrobić sobie kołtunów. Świeci słońce- pryskamy mgiełką przeciw UV lub zakładamy czapeczkę. Najczęstszy wybór to wysokie kucyki lub koczki. Warkocze, zwłaszcza z niezbyt długich włosów, lubią się rozluźniać i rozpadać. Dobrze sprawdza się zrobienie kucyka, a potem zakręcenie włosów dookoła gumki i związanie ich drugą gumką- koczek jest na prawdę niesamowicie wytrzymały
2) rower- pod kaskiem ładnie wyglądają dwa słodkie warkoczyki. Kucyk też jest ok, pamiętacie tylko, że włosy nie powinny trzeć o kask ani nie przebywać pod paskami plecaka. Przy okazji- okulary i zaczep do nich pod włosy, a nie na nie! taki nacisk może je połamać
3) nordic walking- jak w bieganiu, ale upięcie może być nieco luźniejsze ze względu na mniejszą dynamikę tego sportu. Im luźniej upięte włosy tym zdrowiej dla nich!
4) roki- jak wyżej, z dopiską- nagłe zasłonięcie pola widzenia, czy odgarnianie włosów może spowodować porządną glebę, więc najlepiej upiąć włosy tak, aby ich już nie poprawiać ;)
5) tenis, siatkówka, kosz, inne "piłkowe"- pamiętajcie, że w tenisie ma być ładnie, sportowo i dziewczęco. Często widać dobierańce i inne plecione fryzury. Kucyki, zwłaszcza z efektownych, gęstych włosów też są częste. Grzywki upinamy, żeby przez przypadek nie stracić piłki z oczu ;)
3. Woda
1) spokojniej- motorówki, żaglówki, skuterki, rowerki, kajaki- tutaj sprawdzą się upięcia podobne do tych powyżej, z lepszym zabezpieczeniem przeciw promieniowaniu i wodzie. Wszelkie silikony i filtry mogą Wam pomóc. Pamiętajcie, że spędzając na łódkach parę dni możecie mieć problem z właściwym myciem i wypłukaniem włosów- tutaj sprawdzi się mycie odżywką lub OMO, żeby nie wysuszyć włosów na wiór nie domywając szamponu z długości. Odżywki do spłukania zastąpcie wersjami bez spłukiwania, lub nałóżnie kropelkę normalnej, ulubionej odżywki, wmasujcie i zostawcie. Moje ulubione "wyjazdowe" to Garnier Avocado, GlissKur w spray'u i serum Pantene do loków w kremie.
2) windsurfing, kitesurfing, surfing, wakeboarding- nic bardziej nie wkurza niż mokre włosy przylepione do twarzy! upinamy tak, aby taka sytuacja się nie przytrafiła. Dobrze sprawdzają się kucyki zakończone warkoczem lub koczki. Rozpuszczona długość lubi się plątać lub wysuszać.
O sportach wodnych i włosach nad wodą juź kiedyś pisałam. Posty o pielęgnacji włosów latem, podczas sportów takich jak kitesurfing, windsurfing, surfing pisałam tutaj(klik!)
Jakie sporty lubicie i jak wyglądają Wasze włosy kiedy je uprawiacie?
buziaki,
narvika :)
wszystkie fotki- google.com ;)
piątek, 17 maja 2013
olejek kokosowy Dabur Vatika - jak wypada w porównianiu z kokosem?
Olejek Vatika od Dabur to czysty olej kokosowy wzbogacony wzmacniającym ekstraktem z henny, olejkiem neem o działaniu przeciwłupieżowym, indyjskimi ziołami oraz cytryną.
Olejek ten jest polecany do każdego koloru włosów w tym bardzo jasnych włosów blond, ponieważ nie wpływa na zmianę koloru (co, moim zdaniem, czyni z niego perełkę, większość indyjskich olejków ma właściwości przyciemniające kolor).
Skład:
Coconut oil (Cocos nucifere oil), neem (Azadirachta indica Leaf extract), brahmi (Centella asiatica Plant extract), fruit extracts of Amla , bahera and Harar (extracts of emblica officinalis Terminalia belirica and Terminalia chebula), kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome extract), henna (Lawsonia inermis leaf extrac), milk (lac)
rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil ), lemon oil (Citrus limonum oil), TBHQ (t-butyl hydroquinone), fragrance
bardzo dobry skład, do olejku kokosowego dołączono zioła i ekstrakt z cytryny, a poskąpiono zapachów, parafiny i innych nielubianych składników. Dla mnie skład jest na 10/10.
Jak wygląda i gdzie go kupić?
Buteleczka jest plastikowa, nieprzeźroczysta, ale dość miękka. Nakrętka to dokładnie jedna łyżka olejku, można odmierzać :)
Olejek w butelce ma formę stałą (chyba że jest bardzo ciepło). Należy go rozpuścić wkładając buteleczkę do kubka z ciepłą wodą lub położyć w ciepłym miejscu. W żadnym razie nie wciskajcie oleju do mikrofalówki, piekarnika czy wrzącej, wody, to zniszczy jego właściwości!
Olejek jest delikatnie mleczny, raczej przeźroczysty. Ma delikatny, bardzo ładny zapach, dla mnie pachnie wanilią i słodkimi ciasteczkami.
Stosowanie:
Olejek rozcieram w palcach i nakładam na pasemka włosów od nasady po końcówki. Nie wcieram go w skórę głowy, ponieważ do tego celu mam Khadi.
Oczywiście jest milion sposobów nakładania (w olejowym serum, w kąpieli, rozczesując szczotką, zmieszany z wodą, odżywką, itd...) ale ja swój, tradycyjny sposób lubię najbardziej.
Olejek trzymamy od 20 minut w górę, ja zazwyczaj trzymam go godzinę raz- dwa razy w tygodniu. Częstsze olejowanie powoduje u mnie brak objętości i przyklap.
Efekty:
Moje włosy po oleju kokosowym były miękkie, podatne na ułożenie i błyszczące. Po Vatice również takie są, tylko że jakieś cztery razy mocniej ;) Jest moim numerem jeden do zmiękczania i nawilżania włosów, końcówki po olejowaniu są o wiele milsze w dotyku i mniej się kruszą, myślę, że olejowo- silikonowa pielęgnacja im służy, nigdy jeszcze nie były w tak dobrej kondycji.
Na razie nie widzę efektów wzmocnienia, ale liczę, że przy długim, regularnym stosowaniu się to pojawi.
Podsumowując: Vatika na stałe zagości w mojej łazience. Jest przyjemna w stosowaniu dzięki zapachowi, przynosi bardzo dobre efekty, mam nadzieję, że długotrwałe efekty będą równie korzystne. Dodatkowo mało kosztuje (11zł/ 100ml w Helfy.pl)
miałyście ten olejek? A może chciałybyście mieć?
buziaki,
narvika :)
Olejek ten jest polecany do każdego koloru włosów w tym bardzo jasnych włosów blond, ponieważ nie wpływa na zmianę koloru (co, moim zdaniem, czyni z niego perełkę, większość indyjskich olejków ma właściwości przyciemniające kolor).
helfy.pl
Skład:
Coconut oil (Cocos nucifere oil), neem (Azadirachta indica Leaf extract), brahmi (Centella asiatica Plant extract), fruit extracts of Amla , bahera and Harar (extracts of emblica officinalis Terminalia belirica and Terminalia chebula), kapur kachri (Hedychium spicatum rhizome extract), henna (Lawsonia inermis leaf extrac), milk (lac)
rosemary oil (Rosmarinus officinalis oil ), lemon oil (Citrus limonum oil), TBHQ (t-butyl hydroquinone), fragrance
bardzo dobry skład, do olejku kokosowego dołączono zioła i ekstrakt z cytryny, a poskąpiono zapachów, parafiny i innych nielubianych składników. Dla mnie skład jest na 10/10.
Jak wygląda i gdzie go kupić?
Buteleczka jest plastikowa, nieprzeźroczysta, ale dość miękka. Nakrętka to dokładnie jedna łyżka olejku, można odmierzać :)
Olejek w butelce ma formę stałą (chyba że jest bardzo ciepło). Należy go rozpuścić wkładając buteleczkę do kubka z ciepłą wodą lub położyć w ciepłym miejscu. W żadnym razie nie wciskajcie oleju do mikrofalówki, piekarnika czy wrzącej, wody, to zniszczy jego właściwości!
Olejek jest delikatnie mleczny, raczej przeźroczysty. Ma delikatny, bardzo ładny zapach, dla mnie pachnie wanilią i słodkimi ciasteczkami.
Stosowanie:
Olejek rozcieram w palcach i nakładam na pasemka włosów od nasady po końcówki. Nie wcieram go w skórę głowy, ponieważ do tego celu mam Khadi.
Oczywiście jest milion sposobów nakładania (w olejowym serum, w kąpieli, rozczesując szczotką, zmieszany z wodą, odżywką, itd...) ale ja swój, tradycyjny sposób lubię najbardziej.
Olejek trzymamy od 20 minut w górę, ja zazwyczaj trzymam go godzinę raz- dwa razy w tygodniu. Częstsze olejowanie powoduje u mnie brak objętości i przyklap.
Efekty:
Moje włosy po oleju kokosowym były miękkie, podatne na ułożenie i błyszczące. Po Vatice również takie są, tylko że jakieś cztery razy mocniej ;) Jest moim numerem jeden do zmiękczania i nawilżania włosów, końcówki po olejowaniu są o wiele milsze w dotyku i mniej się kruszą, myślę, że olejowo- silikonowa pielęgnacja im służy, nigdy jeszcze nie były w tak dobrej kondycji.
Na razie nie widzę efektów wzmocnienia, ale liczę, że przy długim, regularnym stosowaniu się to pojawi.
Podsumowując: Vatika na stałe zagości w mojej łazience. Jest przyjemna w stosowaniu dzięki zapachowi, przynosi bardzo dobre efekty, mam nadzieję, że długotrwałe efekty będą równie korzystne. Dodatkowo mało kosztuje (11zł/ 100ml w Helfy.pl)
miałyście ten olejek? A może chciałybyście mieć?
buziaki,
narvika :)
poniedziałek, 13 maja 2013
silikonowe zabezpieczenie- spray czy pianka?
Jak wiecie od połowy kwietnia postanowiłam wrócić do silikonów i większości kosmetyków drogeryjnych. Jak na razie trzymam się dzielnie mojego postanowienia, często mieszam odżywkę silikonową z Biowaxem czy innymi maskami.
Oleje nakładam rzadziej, dzięki czemu moje włosy odżyły. Jak widać nadmiar nie zawsze pomaga.
Dzisiaj pod lupą zabezpieczanie włosów- nie przepadam za samym silikonowym serum (jedwabiem), wolę ochronną warstwę na całej długości włosów. Do sprawdzenia kupiłam odżywki Gliss Kur- dobrze wspominam tą firmę, zużyłam wiele spray'ów, a żółta maska z olejkami uratowała moje spalone dekoloryzacją włosy.
Po lewej: Gliss Kur odżywka w piance do włosów suchych i zniszczonych
Odżywka niby ma postać pianki, jednak po "wylaniu" jej na dłoń bardziej pasuje mi to do napowietrzonego płynu. Pianka szybko spływa z rąk, daleko jej do pianek do układania włosów. Ma średnio przyjemny, delikatny zapach, który nie utrzymuje się na włosach.
Włosy po nałożeniu stają się ciężkie, mocno dociążone, wręcz obciążone. Bardzo łatwo włosy obciążyć, pozbawić obiętości i świeżości.
Bardzo łatwo na nią zakręcić loki czy uzyskać fale. Są potem nieco posklejane, jednak na pewno fajniejsze niż po żelu. Jest to na prawdę godny uwagi produkt do fal i loków!
Skład:
Aqua, Cetrimonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, PEG-12 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-69, Polyquaternium-10, Panax Ginseng Root Extract, Arginine, Acetyl Tyrosine, Arctium Majus Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Polyquaternium-11, Pantolactone, Niacinamide, Ornithine HCI, Citrulline, Biotin, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Phenoxyethanol, Dipalmitoylethyl, Dimonium Chloride, Silicone Quaternium-22, Ceteareth-25, VP/VA Copolymer, Parfum, PPG-3 Myristyl Ether, Coco-Betaine, Sodium Methylparaben, Glycerin, Propylene Glycol, Styrene/VP Copolymer, Alcohol Denat., Citric Acid, Sodium Chloride, PEG-14M, Vanillin, Linalool, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene.
Mamy silikony i pq. Oprócz nich ekstrakt z żeń-szenia, argininę, wyciąg z łopianu, proteiny sojowe, witaminę B, biotynę, panthenol, keratynę, glicerynę.
Z ciekawych rzeczy jest również coco-betaine (substancja myjąca w łagodnych szamponach), paraben i alkohol denaturowy na samym koniuszku składu.
Niby dużo dobrego, jednak wszystko zrównoważone szkodliwymi składnikami. Nie zauważyłam ani pozytywnego ani negatywnego działania na włosy.
Po prawej spray Gliss Kur Ultimate Oil Repair do włosów suchych
Odzywka w formie klasycznego spray'u, chyba najbardziej znanej i lubianej wersji produktów tej firmy. Ma fajny żółty kolor i przepiękny zapach, który jest wyczuwalny na włosach jakiś czas po nałożeniu.
Włosy po niej stają się miękkie, podatne na układanie, odżywka niweluje puch w prawie 100%, co przy moich włosach jest na prawdę nie lada wyczynem.
Ze względu na dużą zawartość olejku obciąża włosy kiedy przesadzi się z aplikacją. Przy rozsądnym używaniu ( na moje kłaczki to trzy- cztery psiknięcia) włosy są świeże, naturalnie wyglądające, nie sklejają się, nie strączkują.
Łatwo za jej pomocą uwydatnić skręt, jednak w tej kategorii przegrywa z pianką.
Bardzo mocno nabłyszcza włosy, zdrowej wyglądają.
Skład:
Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Parfum, Cetrimonium Chloride, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Phenoxy Ethanol, Potassium Sorbate, CI 15985, CI 47005.
Mamy oczywiście silikony i pq. Oprócz nich na czwartym miejscu, czyli wysoko, olej arganowy, potem keratyna, panthenol i kwas l-mlekowy.
Nie ma parabenów, alkoholu ani innych potencjalnych substancji drażniących.
Skład wypada moim zdaniem lepiej niż skład pianki, tutaj jest mniej ekstraktów, ale też nie ma składników niepożądanych.
Po prawie miesiącu stosowania raz jednej, raz drugiej, a czasem dwóch na raz stwierdzam, że zostaję przy spray'u. Odżywki Gliss Kura w spray'ach stosowałam jeszcze na długo przed włosomaniactwem i zawsze dobrze je wspominam.
Zabezpieczenie włosów na całej długości jest dla mnie ważne, a na końcówki też mogę jej nałożyć o wiele więcej niż jedwabiu ze względu na mniejsze obciążenie włosów.
Niedługo zacznę testy wersji Volume z kolagenem.
A Wy którą wolicie?
buziaki,
narvika :)
Oleje nakładam rzadziej, dzięki czemu moje włosy odżyły. Jak widać nadmiar nie zawsze pomaga.
Dzisiaj pod lupą zabezpieczanie włosów- nie przepadam za samym silikonowym serum (jedwabiem), wolę ochronną warstwę na całej długości włosów. Do sprawdzenia kupiłam odżywki Gliss Kur- dobrze wspominam tą firmę, zużyłam wiele spray'ów, a żółta maska z olejkami uratowała moje spalone dekoloryzacją włosy.
Po lewej: Gliss Kur odżywka w piance do włosów suchych i zniszczonych
Odżywka niby ma postać pianki, jednak po "wylaniu" jej na dłoń bardziej pasuje mi to do napowietrzonego płynu. Pianka szybko spływa z rąk, daleko jej do pianek do układania włosów. Ma średnio przyjemny, delikatny zapach, który nie utrzymuje się na włosach.
Włosy po nałożeniu stają się ciężkie, mocno dociążone, wręcz obciążone. Bardzo łatwo włosy obciążyć, pozbawić obiętości i świeżości.
Bardzo łatwo na nią zakręcić loki czy uzyskać fale. Są potem nieco posklejane, jednak na pewno fajniejsze niż po żelu. Jest to na prawdę godny uwagi produkt do fal i loków!
Skład:
Aqua, Cetrimonium Chloride, Stearamidopropyl Dimethylamine, PEG-12 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-69, Polyquaternium-10, Panax Ginseng Root Extract, Arginine, Acetyl Tyrosine, Arctium Majus Root Extract, Hydrolyzed Soy Protein, Polyquaternium-11, Pantolactone, Niacinamide, Ornithine HCI, Citrulline, Biotin, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Phenoxyethanol, Dipalmitoylethyl, Dimonium Chloride, Silicone Quaternium-22, Ceteareth-25, VP/VA Copolymer, Parfum, PPG-3 Myristyl Ether, Coco-Betaine, Sodium Methylparaben, Glycerin, Propylene Glycol, Styrene/VP Copolymer, Alcohol Denat., Citric Acid, Sodium Chloride, PEG-14M, Vanillin, Linalool, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene.
Mamy silikony i pq. Oprócz nich ekstrakt z żeń-szenia, argininę, wyciąg z łopianu, proteiny sojowe, witaminę B, biotynę, panthenol, keratynę, glicerynę.
Z ciekawych rzeczy jest również coco-betaine (substancja myjąca w łagodnych szamponach), paraben i alkohol denaturowy na samym koniuszku składu.
Niby dużo dobrego, jednak wszystko zrównoważone szkodliwymi składnikami. Nie zauważyłam ani pozytywnego ani negatywnego działania na włosy.
Po prawej spray Gliss Kur Ultimate Oil Repair do włosów suchych
Odzywka w formie klasycznego spray'u, chyba najbardziej znanej i lubianej wersji produktów tej firmy. Ma fajny żółty kolor i przepiękny zapach, który jest wyczuwalny na włosach jakiś czas po nałożeniu.
Włosy po niej stają się miękkie, podatne na układanie, odżywka niweluje puch w prawie 100%, co przy moich włosach jest na prawdę nie lada wyczynem.
Ze względu na dużą zawartość olejku obciąża włosy kiedy przesadzi się z aplikacją. Przy rozsądnym używaniu ( na moje kłaczki to trzy- cztery psiknięcia) włosy są świeże, naturalnie wyglądające, nie sklejają się, nie strączkują.
Łatwo za jej pomocą uwydatnić skręt, jednak w tej kategorii przegrywa z pianką.
Bardzo mocno nabłyszcza włosy, zdrowej wyglądają.
Skład:
Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrolyzed Keratin, Panthenol, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Parfum, Cetrimonium Chloride, Sodium Benzoate, Hexyl Cinnamal, Linalool, Limonene, Phenoxy Ethanol, Potassium Sorbate, CI 15985, CI 47005.
Mamy oczywiście silikony i pq. Oprócz nich na czwartym miejscu, czyli wysoko, olej arganowy, potem keratyna, panthenol i kwas l-mlekowy.
Nie ma parabenów, alkoholu ani innych potencjalnych substancji drażniących.
Skład wypada moim zdaniem lepiej niż skład pianki, tutaj jest mniej ekstraktów, ale też nie ma składników niepożądanych.
Po prawie miesiącu stosowania raz jednej, raz drugiej, a czasem dwóch na raz stwierdzam, że zostaję przy spray'u. Odżywki Gliss Kura w spray'ach stosowałam jeszcze na długo przed włosomaniactwem i zawsze dobrze je wspominam.
Zabezpieczenie włosów na całej długości jest dla mnie ważne, a na końcówki też mogę jej nałożyć o wiele więcej niż jedwabiu ze względu na mniejsze obciążenie włosów.
Niedługo zacznę testy wersji Volume z kolagenem.
A Wy którą wolicie?
buziaki,
narvika :)
sobota, 4 maja 2013
aktualizacja włosów- kwiecień 2013
Przychodzę do Was z nieco spóźnioną aktualizacją- szczerze mówiąc nie bardzo wiedziałam co dokładnie mam napisać, ponieważ kwiecień dla moich włosów był miesiącem zmian. Przede wszystkim w ich kondycji- wypłukało się encanto, potem w strukturze- zaczęły się kręcić, a na końcu w kolorze- dotarłam wreszcie do upragnionego odcienia blondu. Ale po kolei.
Do 17 kwietnia stosowałam "włosomaniaczkową" pielęgnację-
- szampon Babydream lub Hipp
- odżywkę Kallos Latte, Biowax do ciemnych, Garnier Awocado lub Garnier Żurawina
- olej macadamia na końcówki
- jedwab Marion do zabezpieczenia końców
olej (pomarańczowy, kokosowy, lniany, macadamia, oliwa z oliwek- zamiennie) przed każdym myciem na min.5godzin, po myciu odżywka lub maska pod czepkiem min. 30 min.
i włosy wyglądały tak:
Potem trochę podłamałam się ich stanem i wyglądem. Po przemyśleniach, które możecie przeczytać tutaj(klik!) postanowiłam wrócić do drogeryjnej pielęgnacji.
Pamiętam, że za czasów moich najdłuższych włosów bardzo dobrze służyły mi odżywki i szampony od Nivea oraz Biowaxy do blond włosów, nawet po męczeniu włosów całymi dniami w słonej wodzie i słońcu były zdrowe i grubsze niż teraz. Za "tamtych czasów" wyglądały tak:
I to były moje najdłuższe włosy w życiu. Po powkurzaniu się na stracony czas i bla bla bla... ;) Pielęgnacja zmieniła się i wygląda tak:
- szampon Garnier Awocado lub Biowax do blond
- odżywka Nivea Long zmieszana w dowolnej proporcji z Biowaxem Argan Macadamia Kokos
- Gliss Kur w spray'u do zabezpieczania końcówek
- olej kokosowy do stylizacji/ niwelowania puchu
olejowanie co trzecie mycie na 1-2 godziny Vatiką kokosową, khadi w skórę głowy na ten czas, odżywka + maska po myciu na 10-15 minut lub mniej.
Włosy po dwóch tygodniach (niecałych, zdjęcie z 22 kwietnia) prezentują się tak:
Na potrzeby zdjęcia ;) włosy bez silikonów, bez spray'u z silikonami i oczyszczone szamponem z SLES.
Reasumując kwiecień obfitował w zakupy, a włosy w tym miesiącu prezentowały się tak:
Nie twierdzę, że brak pielęgnacji mi służy lub że będzie lepszym wyjściem dla którejś z Was. Jednak kwiecień skłonił mnie do przemyśleń w tej kwestii i myślę, że będę nadal testować "drogeryjne" metody pielęgnacji z elementami mojej starej metody. Zobaczymy co wyjdzie, bo gorzej być już chyba nie może :(
O farbowaniu postaram się napisać w najbliższym czasie :)
A jak tam minął Wasz włosowy kwiecień?
buziaki,
narvika :)
Do 17 kwietnia stosowałam "włosomaniaczkową" pielęgnację-
- szampon Babydream lub Hipp
- odżywkę Kallos Latte, Biowax do ciemnych, Garnier Awocado lub Garnier Żurawina
- olej macadamia na końcówki
- jedwab Marion do zabezpieczenia końców
olej (pomarańczowy, kokosowy, lniany, macadamia, oliwa z oliwek- zamiennie) przed każdym myciem na min.5godzin, po myciu odżywka lub maska pod czepkiem min. 30 min.
i włosy wyglądały tak:
Potem trochę podłamałam się ich stanem i wyglądem. Po przemyśleniach, które możecie przeczytać tutaj(klik!) postanowiłam wrócić do drogeryjnej pielęgnacji.
Pamiętam, że za czasów moich najdłuższych włosów bardzo dobrze służyły mi odżywki i szampony od Nivea oraz Biowaxy do blond włosów, nawet po męczeniu włosów całymi dniami w słonej wodzie i słońcu były zdrowe i grubsze niż teraz. Za "tamtych czasów" wyglądały tak:
I to były moje najdłuższe włosy w życiu. Po powkurzaniu się na stracony czas i bla bla bla... ;) Pielęgnacja zmieniła się i wygląda tak:
- szampon Garnier Awocado lub Biowax do blond
- odżywka Nivea Long zmieszana w dowolnej proporcji z Biowaxem Argan Macadamia Kokos
- Gliss Kur w spray'u do zabezpieczania końcówek
- olej kokosowy do stylizacji/ niwelowania puchu
olejowanie co trzecie mycie na 1-2 godziny Vatiką kokosową, khadi w skórę głowy na ten czas, odżywka + maska po myciu na 10-15 minut lub mniej.
Włosy po dwóch tygodniach (niecałych, zdjęcie z 22 kwietnia) prezentują się tak:
Na potrzeby zdjęcia ;) włosy bez silikonów, bez spray'u z silikonami i oczyszczone szamponem z SLES.
Reasumując kwiecień obfitował w zakupy, a włosy w tym miesiącu prezentowały się tak:
Nie twierdzę, że brak pielęgnacji mi służy lub że będzie lepszym wyjściem dla którejś z Was. Jednak kwiecień skłonił mnie do przemyśleń w tej kwestii i myślę, że będę nadal testować "drogeryjne" metody pielęgnacji z elementami mojej starej metody. Zobaczymy co wyjdzie, bo gorzej być już chyba nie może :(
O farbowaniu postaram się napisać w najbliższym czasie :)
A jak tam minął Wasz włosowy kwiecień?
buziaki,
narvika :)
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
fryzjer + zdjęcia + postanowienie
Miesiąc temu trafiłam do fryzjerki, która najpierw komentowała i lamentowała nad moimi włosami, potem zafarbowała je na dokładnie taki sam kolor z jakim przyszłam (a mial być zupełnie inny), a na koniec obcięła mi włosy "na prosto", to znaczy zostawiła dłuższe boki i efektowną "dziurę" z tyłu... Po tym dramatycznym przeżyciu oddałam się w ręce Emilki- mojej ulubionej fryzjerki, która dzisiaj z moich włosów stworzyła takie oto cudo:
Dla porównania zdjęcie z października, który był ostatnim miesiącem z kręconymi włosami (zielona koszulka) zestawione z dzisiaj (czarna koszulka):
Wszyscy marudzili, że mam postrzępione końce i w zupełności się z tym zgadzałam. Cały czas zbierałam siły żeby skrócić swoje włosy i w końcu uznałam, że lepiej jest pielęgnować zdrowe włosy niż wykonywać syzyfową pracę z połamanymi i wysuszonymi końcami.
Bardzo żal mi długości, ale z drugiej strony odczuwam większą motywację widząc zdrowe końcówki swoich włosów.
Które wydaje się Wam bardziej korzystne?
buziaki,
narvika :)
Dla porównania zdjęcie z października, który był ostatnim miesiącem z kręconymi włosami (zielona koszulka) zestawione z dzisiaj (czarna koszulka):
Wszyscy marudzili, że mam postrzępione końce i w zupełności się z tym zgadzałam. Cały czas zbierałam siły żeby skrócić swoje włosy i w końcu uznałam, że lepiej jest pielęgnować zdrowe włosy niż wykonywać syzyfową pracę z połamanymi i wysuszonymi końcami.
Bardzo żal mi długości, ale z drugiej strony odczuwam większą motywację widząc zdrowe końcówki swoich włosów.
Które wydaje się Wam bardziej korzystne?
buziaki,
narvika :)
czwartek, 11 kwietnia 2013
Garnier Oleo Repair- najlepsza b/s?
W ostatniej MWH u Anwen wystąpiła RedHairedWith i pojawiła się nazwa "Garnier Oleo". Zaciekawiona (i niesamowicie zmotywowana! polecam historię Czarownicy w czasie włosowego "dołka) udałam się do Natury i wyszłam ze swoją żółtą odżywką, która spełniła wszystkie moje oczekiwania... :)
Za opakowanie 200ml zapłacimy ok. 9zł. Odżywka ma kremową, dość gęstą konsystencję i przepiękny, owocowy zapach, który długo utrzymuje się na włosach oddając uczucie świeżości.
Odżywka stosowana jako odżywka do spłukiwania nadaje włosom miękkość i blask, jak większość typowo nawilżających produktów. Dodatkowo lekki silikon w składzie zabezpiecza włosy. Jednak nic nie przebije zastosowania Garnier Oleo jako odżywki bez spłukiwania i to dzięki tej metodzie stała się moim hitem!
Natychmiast wygładza i dyscyplinuje suche końcówki, pozytywnie dociąża włosy, likwiduje puch i nadaje przepiękny zapach. Należy jednak uważać, żeby nie przesadzić- bardzo łatwo jest nią obciążyć włosy, co dzisiaj niestety mi się przydarzyło ;)
Skład odżywki:
Aqua, Cetearyl Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarium Extract, Olea Europaea Oil, Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone, Isopropyl Alcohol, Pyrus Malus Extract, Pyridoxine HCI, Persea Gratissima Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium Chloride, Citrus Medica Limonum Peel Extract, Hexyl Cinnamal, Parfum.
Na pewno z wielką chęcią zostanę jeszcze jakiś czas przy Oleo jako odżywce b/s!
A tak poza tym- pamiętajcie wczorajszy filmik o indyjskim olejowaniu? Dla przypomnienia:
http://www.youtube.com/watch?v=V3G88scwrlE
Wczoraj postanowiłam zrobić coś podobnego!
Bawiłam się wyśmienicie taplając się w olejku (wybrałam Bhringraj) i rozlałam go z radością po włosach. Po dwóch godzinach zmyłam metodą OMO (Isana z bawełną- szapon Hipp - Garnier żurawina i o.arganowy) i zobaczyłam idealnie błyszczące, gładkie, śliskie i bardzo, bardzo zdrowo wyglądające włosy. Uznałam, że znalazłam najlepszą metodę dla moich włosów i zadowolona poszłam spać.
Kiedy obudziłam się rano miałam smutne, postrączkowane i przyklapnięte włosy. Bardzo szybko zaczęły wyglądać nieświeżo, musiałam je związać. Myślę, że taką ilość oleju ciężko jest zmyć za jednym razem, pewnie stąd mój problem. Zostawię olejowanie po indyjsku na zabieg raz na jakiś czas, a zazwyczaj jednak pozostanę przy odrobinie oleju :)
A Wy chcecie spróbować olejowania po indyjsku?:D
buziaki,
narvika :)
Za opakowanie 200ml zapłacimy ok. 9zł. Odżywka ma kremową, dość gęstą konsystencję i przepiękny, owocowy zapach, który długo utrzymuje się na włosach oddając uczucie świeżości.
Odżywka stosowana jako odżywka do spłukiwania nadaje włosom miękkość i blask, jak większość typowo nawilżających produktów. Dodatkowo lekki silikon w składzie zabezpiecza włosy. Jednak nic nie przebije zastosowania Garnier Oleo jako odżywki bez spłukiwania i to dzięki tej metodzie stała się moim hitem!
Natychmiast wygładza i dyscyplinuje suche końcówki, pozytywnie dociąża włosy, likwiduje puch i nadaje przepiękny zapach. Należy jednak uważać, żeby nie przesadzić- bardzo łatwo jest nią obciążyć włosy, co dzisiaj niestety mi się przydarzyło ;)
Skład odżywki:
Aqua, Cetearyl Behentrimonium Chloride, Cetyl Esters, Niacinamide, Saccharum Officinarium Extract, Olea Europaea Oil, Trideceth-6, Chlorhexidine Digluconate, Limonene, Camellia Sinensis Leaf Extract, Linalool, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Amodimethicone, Isopropyl Alcohol, Pyrus Malus Extract, Pyridoxine HCI, Persea Gratissima Oil, Butyrospermum Parkii Butter, Citric Acid, Butylphenyl Methylpropional, Cetrimonium Chloride, Citrus Medica Limonum Peel Extract, Hexyl Cinnamal, Parfum.
Na pewno z wielką chęcią zostanę jeszcze jakiś czas przy Oleo jako odżywce b/s!
A tak poza tym- pamiętajcie wczorajszy filmik o indyjskim olejowaniu? Dla przypomnienia:
http://www.youtube.com/watch?v=V3G88scwrlE
Wczoraj postanowiłam zrobić coś podobnego!
Bawiłam się wyśmienicie taplając się w olejku (wybrałam Bhringraj) i rozlałam go z radością po włosach. Po dwóch godzinach zmyłam metodą OMO (Isana z bawełną- szapon Hipp - Garnier żurawina i o.arganowy) i zobaczyłam idealnie błyszczące, gładkie, śliskie i bardzo, bardzo zdrowo wyglądające włosy. Uznałam, że znalazłam najlepszą metodę dla moich włosów i zadowolona poszłam spać.
Kiedy obudziłam się rano miałam smutne, postrączkowane i przyklapnięte włosy. Bardzo szybko zaczęły wyglądać nieświeżo, musiałam je związać. Myślę, że taką ilość oleju ciężko jest zmyć za jednym razem, pewnie stąd mój problem. Zostawię olejowanie po indyjsku na zabieg raz na jakiś czas, a zazwyczaj jednak pozostanę przy odrobinie oleju :)
helfy.pl
A Wy chcecie spróbować olejowania po indyjsku?:D
buziaki,
narvika :)
środa, 7 listopada 2012
jak pielęgnować włosy po encanto? + nowe okulary Firmoo
Od zawsze końce moich włosów były bardziej suche od reszty. Od kiedy wykonałam encanto przy okazji zaczęły się rozdwajać, łamać. Wiele z Was zauważyło pogorszenie ich stanu i radziło podcinać, obcinać i pozbywać się ich. Również zauważyłam, że dzieje się coś niedobrego, ale nie chciałam pozbywać się rekomendowanych przez większość ok.10cm włosów, więc pospieszyłam im na pomoc ;)
Jakiś czas temu ułożyłam sobie plan pielęgnacji zakładający naprzemienność składników w proporcjach 1:1- jedno mycie skupiało się na typowo emolientowym nawilżeniu włosów, drugie na doproteinowaniu kudełków. Plan idealnie się sprawdzał do czasu wykonania prostowania encanto, kiedy to przestałam sobie radzić z włosami. Stan końcówek cały czas się pogarszał, zaczęły się w końcu kruszyć i łamać.
Rozpoczęłam poszukiwania przyczyn i postanowiłam zasięgnąć wiedzy u innych. Rozczytywałam się w forach i napisałam do Mysi z bloga kokardka-mysi.blogspot.com(klik!) Wpadłyśmy na tysiąc różnych możliwych przyczyn, na początku obwiniając gumki do włosów. Jednak główną przyczyną okazało się coś zupełnie innego- Mysia dzielnie odpowiedziała na moją prośbę i trafiła w dziesiątkę:
Encanto jest przeproteinowaniem włosów. Aby po zabiegu wróciły do równowagi powinno się ograniczyć proteiny, zwłaszcza o innym rozmiarze cząsteczek od keratyny- mleko, kolagen, elastynę, spirulinę. Natomiast ja, uszczęśliwiona zamówieniem na ZSK, co każde mycie nakładałam coś z powyższej grupy, zwłaszcza skupiając się na idealnie nabłyszczającej spirulinie.
Efekt był taki jak każde przeproteinowanie włosów, czyli przekarmienie ich proteinami. Włosy były suche, nieprzyjemne w dotyku, ciężkie do rozczesania, sztywniejsze niż zwykle i przede wszystkim z suchymi, kruszącymi się końcami.
Po zabiegu dostarczającym włosom istnej bomby proteinowej należy zmienić proporcje odżywiania włosów- 1:1 zdecydowanie nie jest odpowiednim sposobem. Na LongHairCommunity(klik!) doczytałam się, że po prostowaniu włosów keratyną należy stosować tylko ok. 10-20% protein we włosowej diecie! Taką ilość dają proteiny co 5-10 myć włosów, najlepiej w postaci uzupełniającej zabieg prostowania- zazwyczaj jest to keratyna.
Odżywką zawierającą keratynę w dużej ilości jest różowa Artiste. Do kupienia w Naturze za ok.4zł.
Przy pozostałych myciach należy włosy nawilżać lub natłuszczać unikając dużej zawartości protein w maskach czy odżywkach i wybierać produkty nawilżająco- zmiękczające.
Takie odżywki do np. Garnier Avocado i Karite, Natur Vital zielona seria Sensitive, balsam Mr.Potters z aloesem (zawiera silikon), Garnier odżywka do włosów normalnych aloes (zawiera silikon), seria z granatem i aloesem Alterry (zawierają dużo alkoholu i nie każdym włosom to pasuje).
Od prawie dwóch tygodni stosuję niskoproteinową dietę dla włosów i po zaledwie kilku myciach bez dodatku kolagenu i elastyny oraz ukochanej maski Biowax'a do włosów ciemnych widzę poprawę. Zobaczymy jak będzie za miesiąc. Bez obcięcia końców się nie obejdzie, ale może uratuję coś co jeszcze da się uratować ;)
Dziękuję Mysiu! :)
A tak poza włosowym tematem- otrzymałam dzisiaj nareszcie paczkę z okularami od Firmoo(klik!). Jest to jeden z najpopularniejszych sklepów z okularami, w ofercie znajdziecie okulary przeciwsłoneczne i korekcyjne.
Zaskoczyła mnie szybkość, bo zagraniczna paczka przyjechała do mnie w tydzień! Z moim szczęściem większość zagranicznych paczek na samym cle spędzała... tydzień ;)
Zdjęcia w najbliższym czasie, aktualnie mój aparat odmówił współpracy. Na razie jestem pozytywnie zaskoczona ich jakością, wykonaniem i przesłodkim, różowym opakowaniem jakie dostałam w prezencie :D
Okularki Fimroo możecie kupić za samą cenę wysyłki (tutaj info o promocji: klik!) . Wysyłka do Polski jest bezproblemowa, przynajmniej w moim przypadku. Do plusów można zaliczyć również kontakt z obsługą sklepu- bardzo miła, chętna do pomocy i profesjonalna ekipa.
A jak tam Wasze "odkrycia" włosowe w listopadzie? :)
buziaki,
narvika :)
Jakiś czas temu ułożyłam sobie plan pielęgnacji zakładający naprzemienność składników w proporcjach 1:1- jedno mycie skupiało się na typowo emolientowym nawilżeniu włosów, drugie na doproteinowaniu kudełków. Plan idealnie się sprawdzał do czasu wykonania prostowania encanto, kiedy to przestałam sobie radzić z włosami. Stan końcówek cały czas się pogarszał, zaczęły się w końcu kruszyć i łamać.
Rozpoczęłam poszukiwania przyczyn i postanowiłam zasięgnąć wiedzy u innych. Rozczytywałam się w forach i napisałam do Mysi z bloga kokardka-mysi.blogspot.com(klik!) Wpadłyśmy na tysiąc różnych możliwych przyczyn, na początku obwiniając gumki do włosów. Jednak główną przyczyną okazało się coś zupełnie innego- Mysia dzielnie odpowiedziała na moją prośbę i trafiła w dziesiątkę:
Encanto jest przeproteinowaniem włosów. Aby po zabiegu wróciły do równowagi powinno się ograniczyć proteiny, zwłaszcza o innym rozmiarze cząsteczek od keratyny- mleko, kolagen, elastynę, spirulinę. Natomiast ja, uszczęśliwiona zamówieniem na ZSK, co każde mycie nakładałam coś z powyższej grupy, zwłaszcza skupiając się na idealnie nabłyszczającej spirulinie.
Efekt był taki jak każde przeproteinowanie włosów, czyli przekarmienie ich proteinami. Włosy były suche, nieprzyjemne w dotyku, ciężkie do rozczesania, sztywniejsze niż zwykle i przede wszystkim z suchymi, kruszącymi się końcami.
Po zabiegu dostarczającym włosom istnej bomby proteinowej należy zmienić proporcje odżywiania włosów- 1:1 zdecydowanie nie jest odpowiednim sposobem. Na LongHairCommunity(klik!) doczytałam się, że po prostowaniu włosów keratyną należy stosować tylko ok. 10-20% protein we włosowej diecie! Taką ilość dają proteiny co 5-10 myć włosów, najlepiej w postaci uzupełniającej zabieg prostowania- zazwyczaj jest to keratyna.
Odżywką zawierającą keratynę w dużej ilości jest różowa Artiste. Do kupienia w Naturze za ok.4zł.
Przy pozostałych myciach należy włosy nawilżać lub natłuszczać unikając dużej zawartości protein w maskach czy odżywkach i wybierać produkty nawilżająco- zmiękczające.
Takie odżywki do np. Garnier Avocado i Karite, Natur Vital zielona seria Sensitive, balsam Mr.Potters z aloesem (zawiera silikon), Garnier odżywka do włosów normalnych aloes (zawiera silikon), seria z granatem i aloesem Alterry (zawierają dużo alkoholu i nie każdym włosom to pasuje).
Od prawie dwóch tygodni stosuję niskoproteinową dietę dla włosów i po zaledwie kilku myciach bez dodatku kolagenu i elastyny oraz ukochanej maski Biowax'a do włosów ciemnych widzę poprawę. Zobaczymy jak będzie za miesiąc. Bez obcięcia końców się nie obejdzie, ale może uratuję coś co jeszcze da się uratować ;)
Dziękuję Mysiu! :)
A tak poza włosowym tematem- otrzymałam dzisiaj nareszcie paczkę z okularami od Firmoo(klik!). Jest to jeden z najpopularniejszych sklepów z okularami, w ofercie znajdziecie okulary przeciwsłoneczne i korekcyjne.
Zaskoczyła mnie szybkość, bo zagraniczna paczka przyjechała do mnie w tydzień! Z moim szczęściem większość zagranicznych paczek na samym cle spędzała... tydzień ;)
Zdjęcia w najbliższym czasie, aktualnie mój aparat odmówił współpracy. Na razie jestem pozytywnie zaskoczona ich jakością, wykonaniem i przesłodkim, różowym opakowaniem jakie dostałam w prezencie :D
Okularki Fimroo możecie kupić za samą cenę wysyłki (tutaj info o promocji: klik!) . Wysyłka do Polski jest bezproblemowa, przynajmniej w moim przypadku. Do plusów można zaliczyć również kontakt z obsługą sklepu- bardzo miła, chętna do pomocy i profesjonalna ekipa.
A jak tam Wasze "odkrycia" włosowe w listopadzie? :)
buziaki,
narvika :)
poniedziałek, 3 września 2012
aktualizancja- włosy w sierpniu + byłam u fryzjera!
Witajcie :) Dwa dni temu przeżyłam jedną z najbardziej stresujących chwil w tym miesiącu- pierwszą wizytę u fryzjera od czasu spalenia moich kręciołków na kaczy żółty. Wizyta przebiegła bezboleśnie, bardzo miło i przyjemnie rozmawiało mi się z panią fryzjerką. Obcięła dokładnie tyle, ile sobie życzyłam pytając przy tym, czy "tyle może być, nie za dużo?" Byłam na prawdę zadowolona!
piątek, 25 maja 2012
Zabezpieczanie i pielęgnacja końcówek włosów
Witajcie!
Nad morzem nadal zimno, a w wodzie czuję się jak pingwin na kole podbiegunowym;)
Dzisiaj post o moim ulubieńcu w ostatnim czasie- olejku Gliss Kur do zabezpieczania końcówek.
Nad morzem nadal zimno, a w wodzie czuję się jak pingwin na kole podbiegunowym;)
Dzisiaj post o moim ulubieńcu w ostatnim czasie- olejku Gliss Kur do zabezpieczania końcówek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















