czwartek, 5 lipca 2012

Wyniki wczorajszego farbowania :)

Większość z Was bardzo trafnie obstawiła wczoraj kolor- na mojej głowie zagościł blond! Włosy wyszły takie jak miały wyjść, a do tego są miękkie i nie spalone, więc jestem bardzo zadowolona. Farbowanie chodziło za mną już od dawna, jednak nieudane wizyty u fryzjera skutecznie mnie odstraszały od jakichkolwiek zabiegów. Z drugiej strony nie byłam pewna, czy sama dam sobie radę, bo nigdy nie decydowałam o konkretnej farbie dla mnie, ale w końcu się przełamałam. Oto efekty:



 Farba:

Odcień nr. 18 z firmy Londa o nazwie " Świetlany blond". Jest to farba trwała, według producenta kolor nie blaknie i nie traci blasku aż do 8 tygodni. Tyle też czasu idealnie pokrywa siwe włosy. Tych ostatnich na szczęście jeszcze nie posiadam, a jak będzie z blaskiem zobaczymy, spodziewajcie się aktualizacji :)


Z boku pudełka są zamieszczone prognozy koloru po farbowaniu, tabelka prezentuje się tak:


Z opisu, nazwy i powyższego zestawienia wywnioskowałam, że ma to być kolor w zimnym odcieniu. Moje włosy maja naturalny miedziano- rudy połysk i chciałam za wszelką cenę uniknąć rudych kłaczków, co w pełni się udało. Teraz mam o wiele jaśniejsze włosy w kolorze powiedzmy miodowego blondu.

Tutaj zestawienie przed farbowaniem i po nim:


Głupio, że mam zamknięte oczy, ale strasznie raziło mnie słońce, a uparłam się na zdjęcia z ładnym tłem ;) Przynajmniej została uchwycona i twarz i morze. Na fotkach z otwartymi oczami mam tak głupie miny, że odpuszczę Wam ich oglądanie ;)


Jak widać na pewno nie jest to kolor obiecany przez producenta na opakowaniu, jednak spodziewałam się dużo cieplejszego odcienia i o dokładnie taki właśnie mi chodziło. Pierwszy raz wybierałam farbę sama i trafiłam, hura! ;)

Jak zafarbowałam swoje włosy?


W opakowaniu znajdują się:
- krem koloryzujący (tubka z białą, śmierdzącą maścią)
- emulsja aktywująca (buteleczka z przeźroczystym płynem)
- odżywka (mała saszetka z woskową w konsystencji odżywką)
- rękawiczki jednorazowe gigantycznego rozmiaru
- i instrukcja, zdecydowanie najbardziej przydatna rzecz ;)

potrzebujemy jeszcze:
 - pędzelka do nakładania farby, w moim przypadku była to szczoteczka do zębów, bo pędzelka nie znalazłam
- miseczki, która nie jest wykonana z metalu (ja wybrałam plastik)
- folii ochronnej na szyję i plecy, stół, ściany... ;) 

Przygotowanie:

1. W miseczce wymieszałam krem z emulsją aktywującą do jednolitej konsystencji

2. Przygotowaną masę nałożyłam od razu na nieumyte, dokładnie rozczesane włosy wydzielając pasemko po pasemku i przejeżdżając po nim szczoteczką, na którą nabierałam farby. Z tyłu głowy pomagał mi TŻ- trzymał lusterko lub mazał szczoteczką własnoręcznie. Rozpoczęłam od włosów tuż przy głowie, skończyłam na końcówkach. Starałam się trzymać mieszankę z dala od skóry, ale nie było to zbyt łatwe, więc ten punkt wyszedł średnio

3. Kiedy w miseczce nie było już czego rozprowadzać przeczesałam włosy plastikowym grzebieniem aby równo rozłożyć farbę i zostawiłam na przepisowe 30 minut bez przykrycia

4. Po upływie stosownego czasu wypłukałam dokładnie włosy letnią wodą i nałożyłam dołączoną do farby odżywkę na jakieś 15 minut

Myślałam, że proces farbowania będzie bardziej skomplikowany i męczący i zdziwiłam się, że to tylko cztery proste kroki, które są dość łatwe do wykonania dla laika.
Kolor wyszedł równo i ładnie, włosy pozostały miękkie i nie są zniszczone ani spalone. Skóra głowy mnie nie piekła i nie piecze, nie wykonałam również testu alergicznego, bo parę lat temu mama farbowała mi czarną Londą i nie zauważyłam nic niepokojącego.
Zaskoczył mnie tylko okropny, duszący zapach farbki, ale to nie jest duży minus patrząc na satysfakcjonujący mnie kolor i stan włosów po zabiegu.


Nowy kolor podoba mi się znacznie bardziej niż mój naturalny, faktura włosów wygląda korzystniej w jaśniejszej wersji. Myślę, że moja cera w zestawieniu z takimi włosami jest bardziej ożywiona, zdrowiej wygląda i nabrała bardziej różowego kolorytu.
Jestem bardzo zadowolona ze zmiany i teraz czuję jeszcze większą motywację do dbania o włosy, bo bardziej mi się podobają :)

I na koniec wakacyjne pazurki dopasowane do klapek:


Jak podobają się Wam nowe włosy? Czy miałyście do czynienia z farbami Londy?

buziaki,
(blond) narvika :)

23 komentarze:

  1. A jednak blond :)
    Ładnie. Pasuje Ci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, ciekawa byłam ile z Was trafi- Ty stawiałaś chyba na brąz, który poważnie rozważałam, ale jednak odpuściłam- strasznie staro mi w ciemnych kolorach:p
      dziękuję :)

      Usuń
  2. Na poczatku myslalam, ze to bedzie ciemny braz ale po podpowiedzi czulam, ze blond:D. Roznica jest duza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, akceptuję:)
      rzeczywiście ładne!
      Choć powiem, że naturalne bardzo mi sie podobały, ale takie już są te Kobiety - muszą coś zmienić...
      Jesli z tego powodu mają sie lepiej poczuć... ok, niech będzie... :)
      Kolor naprawdę sympatyczny, pojutrze zobaczę na żywo! Już nie mogę się doczekać :)
      PG

      Usuń
  3. Ja zawsze używam L'Oreala, Londy chyba nie miałam. Swego czasu Welli używałam ;) Ładny kolorek wyszedł;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) myślałam nad Wellą, ale dużo czytałam o zbyt ciemnych blondach tej firmy.

      Usuń
  4. Ja także Londy nie używałam ale tobie bardzo ładny kolor wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ładny ładny ten kolorek. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. dziękuję :) chciałabym jeszcze może troszkę mniej ciepły odcień:)

      Usuń
  7. ładnie Ci w blondzie, taki cieplutki kolorek ;)
    londę stosowałam moja mama, ja nie miałam z nią do czynienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) no właśnie mógłby być mniej cieplutki troszkę:p

      Usuń
  8. zgadlam ze bedzie blond! :D bardzo ladnie teraz wygladasz w takich wloskach :) tylko pamietaj, o blond wlosy trzeba dbac- olejowanie albo maski do wlosow i bedzie ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:) wiem wiem, ale zmiana koloru miała na celu właśnie też zmotywowanie mnie- naturalne raczej mi się nie podobały i chciałam nabrać więcej chęci do jeszcze większego dbania o nie. W nowym kolorze podobają mi się o wiele bardziej więc dbać też chce mi się bardziej :)

      Usuń
  9. Śliczny kolor. A jaki połysk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) połysk też mnie dziwi:p

      Usuń
  10. ładny, naturalny efekt ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ładny kolorek :) nie używam już farb - przerzuciłam się na henne

    OdpowiedzUsuń
  12. Śliczny kolorek, sama chętnie zmieniłabym swój, ale mam zbyt delikatne włosy. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Kolorek jest bardzo ładny:) Faktycznie, producent obiecuje co innego, ale koniec końców efekt bardzo mi się podoba i ten kolor rzeczywiście do Ciebie pasuje :) Cieszę się, że mnie odwiedziłaś, postaram się jutro dodać notkę, w której opiszę działanie Alterry i Garniera Karite. Co do moich włosów, to faktycznie chyba falujące, czasami lekko się skręcają na linii cieniowania, ale nawet mnie samej trudno powiedzieć, jakie tak naprawdę są. A co do koloru to nie farbuję ich, to mój naturalny :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz! Wszystkie są dla mnie ogromną motywacją i na każdy odpowiadam :)

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...