sobota, 7 lipca 2012

Polinezja- kalpa vriksha i olej kokosowy

Kalpa Vriksha w sanskrycie oznacza "drzewo, które zaspokaja wszystkie potrzeby życia" i tak własnie jest postrzegana palma kokosowa. Najprawdopodobniej pochodzi z Polinezji lub południowo- wschodniej Azji. Jej orzechy są w stanie dryfować w oceanie wiele tysięcy mil i zachowywać przez ten czas zdolność do kiełkowania, dzięki czemu plama Cocos nucifera obecnie rośnie na każdym kontynencie w klimacie tropikalnym.



Z palmy mieszkańcy tropików czerpią garściami- z jej drewna wykonuje się meble, podłogi, kajaki i małe łodzie. Miąższ pnia (serce palmy- ponieważ bez niego palma umiera) jest składnikiem "sałatki milionera"- najdroższych dań kuchni Polinezyjskiej i Azjatyckiej. Z jednego drzewa rocznie uzyskuje się ok.75 orzechów, które znajdują szerokie zastosowanie- jako składniki ogrodnicze, przez składniki alkoholi, soków, deserów (mleko i woda kokosowa), w przemyśle cukierniczym, a przede wszystkim kosmetycznym.
Kokos w kosmetyce jest wykorzystywany jako składnik kremów, maseczek, toników, odżywek do włosów i ciała, a także ceniony składnik w ośrodkach SPA- jego mleko jest wykorzystywane do setek zabiegów, a skorupy po orzechach służą do relaksujących masaży.


 "Woda orzecha kokosowego jest zbliżona do osocza krwi i może być używana w awaryjnych przypadkach jako dożylne uwodnienie płynne, kiedy brak innego płynu. Jest bogata w potas, wapń i chlorki. Woda jest sterylna aż do chwili kiedy orzech kokosowy zostanie otwarty (chyba, że jest popsuty)."
wikipedia.pl


 
Słowo kokos określa owoc- orzech palmy kokosowej.  Pochodzi ono najprawdopodobniej od hiszpańskiego "coco"- duch, widmo. Najprawdopodobniej żeglującym Hiszpanom tak skojarzyły się trzy otwory w orzechach. Kokosy osiągają do 25cm długości i aż do 8kg wagi.



Olej kokosowy można wytwarzać na dwa sposoby- oddzielając śmietankę od mleka kokosowego lub wytłaczając miąższ kopry. Drugi sposób jest najpopularniejszy, jednak olej z pierwszej metody jest najszlachetniejszy i najbardziej zasobny w dobroczynne składniki.
Każdy z tych olei może być rafinowany (zachowując większą trwałość i odporność) lub naturalny ( zachowując swoje dobroczynne właściwości oraz wspaniały zapach, co odbija się na nieco mniejszej trwałości i odporności)


Jest to olej wielonasycony, co oznacza, że wysokoporowate i zniszczone włosy raczej się z nim nie polubią- po zmyciu stworzy z nich suche i szorstkie siano, ponieważ rozchyli jeszcze bardziej łuski włosów. Kosmyki zdrowe lub niskoporowe będą się z nim bardziej lubić. Można spróbować też sposobu na nielubiące kokosa włosy, o którym pisałam tutaj(klik!)

Kobiety z Indii od tysięcy lat wcierają olejek kokosowy we włosy i wykonują masaż skóry głowy z jego użyciem. Jest on również sekretem pięknych i zadbanych włosów mieszkanek Hawajów oraz Polinezji.
Surferki od lat stosują olej kokosowy do zabezpieczania włosów przed słoną wodą i słońcem.

Jest on znany jako produkt 100 zastosowań- jako olejek do masażu, zamiennik kremów do ciała i twarzy, odżywka do paznokci, środek łagodzący poparzoną słońcem skórę, oliwka dla niemowląt, zabezpieczenie końcówek włosów, odżywka do włosów, składnik właściwie każdego możliwego kosmetyku do ciała, twarzy i włosów.


Jak stosuję olej kokosowy?

- przede wszystkim  jako olej do włosów. Są po nim gładkie, miękkie, a podczas nakładania pięknie pachną. Zazwyczaj trzymam go na głowie 6-10 godzin
- jako dodatek do masek
- razem z jedwabiem do zabezpieczania końcówek- użyty w na prawdę małej ilości nie powoduje efektu strąków,  za to świetnie zmiękcza końcówki
- do peelingu cukrowego, o którym pisałam tutaj(klik!)
- czasem jako zamiennik kremu do twarzy na noc. Buzia rano jest bardzo miękka i rozświetlona. Z tym sposobem radzę uważać- wiele osób kokos zapycha!
- czasem stosuję go na całe ciało zamiast balsamu, skóra pięknie pachnie, jest mocno rozświetlona i nawilżona. Nie lubię robić tego zbyt często, bo nie mam cierpliwości do czekania aż się wchłonie


 Jak sobie poradzić z tym olejem?

- olej dostaniecie w większości sklepów ze zdrową żywnością, niektórych supermarketach (Piotr i Pawel), sklepach Indyjskich oraz w sklepach z półproduktami kosmetycznymi (ZSK)

- olej kokosowy w temperaturze poniżej 27 stopni jest białym masłem. Wersja nierafinowana ma piękny kokosowy zapach i lekko słodki smak. Zauważyłam, że olej rafinowany nie ma tak wspaniałego działania na moją skórę i włosy no i nie podoba mi się brak zapachu ;)

- przed zastosowaniem należy go podgrzać (w kubeczku z gorącą wodą, mikrofalówce, na grzejniku, albo po prostu na słońcu). W formie płynnej jest leciutko żółtą cieczą i prościej jest go obsłużyć.

- otwarty olej kokosowy można przechowywać do 6 miesięcy. Należy trzymać go w lodówce, ponieważ przechowywanie w temperaturze pokojowej znacznie zaniża jego termin przydatności do spożycia

- mój olej jest z firmy Efavit, za 200ml zapłaciłam 17,50zł. Kupiłam go w sklepie ze zdrową żywnością.


Uwielbiam zapach i smak kokosa, dodaję go do każdego jedzenia jakie tylko wpadnie mi w ręce i podobno jestem mistrzem w przyrządzaniu kurczaka z kokosem i melonem oraz ciasteczek kokosowych. Często używam też mgiełki- umilacza z Yves Rocher o kokosowym zapachu:


Czy wykorzystujecie w pielęgnacji kokosa? Jak sprawdza się u Was olej kokosowy?

buziaki,
narvika :)

15 komentarzy:

  1. He ja dzisiaj leciałam po batonika bounty,chciałam zrobić domowym sposobem,ale szybciej było kupić :)
    Oleju kokosowego pewno nie użyje jak piszesz,że się puszą włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. puszy tylko niektóre typy włosów, na pewno nie każde:)
      a bounty to moje ulubione :D

      Usuń
  2. am ten sam olej kokosowy :)
    Używam do olejowania włosów oraz do zabezpieczania końcówek -podobnie jak Ty pierw olej kokosowy a na to silikonowe serum :)
    Czasami nakładam go na noc na twarz. Dobrze sobie radzi ze zmyciem makijazu :)
    Jako balsam do ciała- bardzo rzadko ale zdarza się. Jest mega wydajny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. kokosa uzywam do olejowania włosów i sprawdza się bardzo dobrze ;) uwielbiam jego zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie siedzę sobie z mieszanką kokosowo-kakaową na głowie :D

    Bardzo ciekawy artykuł, szczególnie to o osoczu i mleczku kokosowym :)

    Z tego co wiem niektórzy stosują olej kokosowy zamiast masła na kanapki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję:)
      zamiast masła muszę spróbować, myślę, że to może stać się moim nowym przysmakiem:))

      Usuń
  5. A ja chyba jestem jakimś dziwnym przypadkiem - mam wysokoporowate włosy, a jednak całkiem lubią olej kokosowy. Wprawdzie są po nim lekko spuszone, ale da się to zniwelować odżywką, a za to stają się niesamowicie miękkie i nawilżone. Szczególnie lubią go w duecie z masłem shea :)

    Dzisiaj dodam notkę, o której pisałaś parę dni temu u mnie na blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasami wydaje mi się, że porowatość nie do końca ma decydujące znaczenie w tym lubieniu i nie-lubieniu olei, bo przecież zawsze dochodzi pogoda, wilgotność, użyte kosmetyki...
      Dzięki, idę czytać:))

      Usuń
  6. Ja uwielbiam olej kokosowy, chociaż moje włosy mają wysoką porowatość :) Poza tym, ten olej to jedyne, co naprawdę służy moim bardzo suchym łydkom. Kocham zapach wiórków kokosowych i mleka kokosowego- niedawno ogarnął mnie szał na punkcie kosmetyków kokosowych Ziai (mleczko pod prysznic i masło do ciała). Jeśli chodzi o olej kokosowy to wg mnie warto wypróbować olej ze świeżego miąższu fair trade, z Eco Spa. Jest zupełnie inny, niż oleje z kopry. Tak czy inaczej, ja się cieszę, że mnie akurat ten olej służy. Za to np. palmowy, który też ma nasycone kwasy tłuszczowe, ale już bez przewagi laurynowego, nie służył mi za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje włosy też nie przepadają za o.palmowym. Za to chętnie spróbowałabym masła karite:)
      Też uwielbiam zapach kosmetyków kokosowych Ziai (i pomarańczowych też:)), ale mam na nie uczulenie i nie mam szans na ich stosowanie:(

      Usuń
  7. Kokos z efavitu to był mój pierwszy olej do włosów z wyższej półki ;) Wtedy jeszcze nie znałam się na włosach, wykończyłam słoiczek, potem kupiłam litrowy słój i dopiero po kilku miesiącach zorientowałam się, że jednak mi nie służy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj olejowania na mokro, to dobry sposób na nie lubiące kokosa włosy:)
      Z wyższej półki? Ja tu się na arganowy i laurowy na całe włosy zamierzam w najbliższym (możliwym) czasie :D

      Usuń
  8. Puszy wysokoporowate włosy? Ech...a tak chciałam go kupić w ramach naturalnego "serum" na końcówki, do ochrony. Czyli nie ma sensu wydawać kasy na niego?
    pozdrawiam, Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marto:
      Możesz spróbować olejowania na mokro (w dziale "włosy" masz o tym posta). Jednak jak miałam zniszczone niewłaściwą pielęgnacją włosy to kokos robił z nich istnego lwa i nie znosiłam tego oleju:p Polubiłam jak doprowadziła swoje kudełki do lepszego stanu, jednak nie u wszystkich kokos sprawdza się tak jak u mnie. Możesz spróbować, najwyżej zużyjesz go do pieczenia ciastek, brownie na oleju kokosowym ma wspaniały smak:))
      pozdrówka:)

      Usuń
  9. oooo, twarzy jeszcze nim nie smarowałam :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz! Wszystkie są dla mnie ogromną motywacją i na każdy odpowiadam :)

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...