poniedziałek, 17 września 2012

czesadło na wrzesień- drewniany grzebień

W sierpniowej aktualizacji wspominałam, że we wrześniu postaram się wydobyć skręt ze swoich włosach i pielęgnować je delikatniej, zgodnie z metodami pielęgnacji kręconowłosych. Z tego powodu zrezygnowałam ze szczotki Khaja z naturalnego włosia oraz z plastikowego grzebienia z szeroko rozstawionymi zębami na rzecz drewnianego grzebyka. 






Swój grzebień kupiłam za ok.20zł w sklepie internetowym. Nie jest to słynne czesadło z The Body Shop'u, tylko grzebyk polskiej firmy. Ma on dokładnie takie same wymiary jak ten z TBS (mniejszy niż szeroko znane, plastikowe wersje), jednak wydaje mi się nieco gładszy i jednolity.



Czeszę swoje włosy na sucho i na mokro wyłącznie nim już ponad miesiąc. Jakie zmiany zauważyłam?


- końcówki przestały wyglądać jak siano, wydają się też nieco bardziej elastyczne. Po miesiącu od wizyty u fryzjera nie ma ani jednak połamanej i zmasakrowanej końcówki, co może być zasługą grzebienia,ale może być to również efekt zmiany produktów do zabezpieczania końców przed urazami

- włosy są bardziej miękkie, gładkie

- lepiej się układają, mniej się puszą, faktycznie bardziej się skręcają. Na pewno jeszcze nie tak, jak bym sobie tego życzyła, ale jest lepiej. Przynajmniej zapominam powoli o sianku od ramion w dół

- łatwiej je rozczesać delikatnie rozdzielając grzebieniem niż ciągnąc po nich szczotkę, nawet tą z włosia dzika. Na mokro również jest prościej niż plastikowym grzebykiem z szeroko rozstawionymi ząbkami. Nie ma też kołtunów i "kulek", które trzeba wydzierać/wycinać z włosów (po np. wietrznym dniu).



Na razie jestem na tak!


W pielęgnacji wrześniowej wiele się zmieniło na lepsze, wiele produktów odłożyłam na półkę, a kilka dokupiłam. Moje włosy na razie są szczęśliwsze niż wcześniej i adekwatnie do tego wyglądają. postaram się w aktualizacji ocenić co jak i na co wpływa.

Ostatnio długo mnie nie było- mam końcówkę pracy sezonowej, co oznacza wiele godzin pracy a mało wolnego. Wybaczcie mi jeszcze tydzień, a potem obiecuje pisać częściej i ciekawiej :)



Macie drewniany grzebyk? A może chcecie kupić?

buziaki,
narvika :)

33 komentarze:

  1. Drewnianego jeszcze nie mam ze względu na słabą dostępność. Na razie używam plastikowego z szeroko rozstawionymi zębami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest ogromna różnica w drewnianym i plastikowym, sama nie chciałam w to wierzyć, ale to fakt:)

      Usuń
  2. Też używam grzebienia, ale plastikowego.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja używam z TBS i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam drewniany grzebyk i pokochałam go bardziej niż szczotkę z naturalnego włosia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam bon na zniżkę do TBS i pewnie zakupie ich słynny drewniany grzebień ;)
    Anomalia

    OdpowiedzUsuń
  6. A może być odpowiedź - nie mam żadnego grzebienia ani szczotki? xD

    OdpowiedzUsuń
  7. mam drewniany grzebyk z tbs i bardzo mi służy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chcę kupić, bardzo :) A ten wygląda ładniej niż ten z TBS, wydaje się dużo gładszy i ma chyba cieńsze, bardziej stożkowate zęby... Zdradzisz, gdzie go dostałaś ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wrażenie złudne, miałam okazję porównac obydwa grzebienie i ich wielkość, rozstaw ząbków i wymiary są identyczne. Różnią się tylko tym, że mój jest gładszy i nieco cięższy od tego z TBS.
      Kupiłam go tutaj:

      http://www.ifryz.pl/grzebien-drewniany-afro-duzy/

      Usuń
  9. Też mam, kupiłam stacjonarnie w Częstochowie. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcę go, miałam wczoraj okazję spróbować takiego drewnianego grzebienia, właśnie z The Body Shop :) Ale tylko na suchych włosach. Wrażenie pozytywne. Niestety narazie używam tylko plastikowego grubego grzebienia z rozstawionymi mocno zębami. Służy mi do rozczesywania włosów z nałożoną odżywką. Pasuje mi.

    OdpowiedzUsuń
  11. tez sobie muszę taki kupic :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam pytanie i liczę na Twoją pomoc. Jestem włosomaniaczka i dopiero uczę sie tego wszystkiego, a wciąż pojawiają się nowe zagadnienia:) Przeczytałam na którymś blogu, że warto od czasu do czasu umyć włosy szamponem z małą ilością SLS, aby oczyścił włosy z wszelkich zanieczyszeń na nich nagromadzonych, z którym szampony łagodne sobie nie poradzą. Starałam sie szukać takiego szamponu z małą iloscią sls w składzie, ale za nic nie mogę nic takiego znaleźć. Jesteś w stanie polecić jakiś? Liczę na pomoc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właściwie większość szamponów zawiera SLS, a jego zawartość procentowa raczej nie wpłynie na oczyszczenie czy ewentualne zniszczenie włosów. Do oczyszczania raz na jakiś czas (u mnie to np. dwa- trzy tygodnie) wybierz ziołowy szampon o jak najkrótszym składzie (bardzo fajne ma np. Barwa Ziołowa, Joanna Naturia, Alterra- tutaj SCL czyli ekologiczny SLS pozyskany z kokosa).
      Są też nieco bardziej agresywne szampony zawierające więcej konserwantów i soli, które mogą dawać lepsze wrażenie oczyszczenia, ale mogą też podrażniać i wysuszać skórę czy włosy- np. Eva Naturia Czarna Rzepa.

      Moim ulubionym szamponem do oczyszczania jest Barwa Tataro- Chmielowa (ok.3zł w Tesco) oraz Alterra z Macadamią lub aloesem i granatem (Rossman, ok.9zł)

      Usuń
  13. Używam drewnianego grzebienia i jestem bardzo zadowolona :) To jest chyba jedyne narzędzie do czesania, które nie wyrywa mi włosów ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja mam TBS i nie zamieniłabym go na nic innego;)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja mam właśnie ten z TBS, wyglądają identycznie i pewnie tak samo czeszą :) też jestem na tak! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Grzebień ten jest w moim włosowym must have :) Muszę się w końcu w niego zaopatrzyć.

    OdpowiedzUsuń
  17. ja kupiłam sobie taki grzebień wczoraj na Ukrainie, zapłaciłam za niego ok 3,5zł. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam kiedyś taki z Rosji, niestety dawno go popsułam :(

      Usuń
  18. zamierzam dopiero kupić jakiś "porządny" grzebień :) bo szczotka przy kręconych włosach odpada...a narazie posiadam jakieś "zwykłe" grzebyczki...
    Radi

    OdpowiedzUsuń
  19. zachęciłaś mnie do kupna, bo nie mam jeszcze porządnego 'czesadła' do włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba też muszę sobie taki sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja mam bambusowy, ze sklepy fryzjerskiego :) I też bardzo go lubię :) W ogóle od początku włosomaniactwa przerzuciłam się na grzebienie i bardzo się polubiliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja nie mam ( i uważam ze to skandal ;) ale miałam okazje testować plastikowy.

    Jeżeli chodzi o ostawianie szczotek to próbuje odstawić Tangle teezer...

    OdpowiedzUsuń
  23. Jestem posiadaczka standardowego plastikowego grzebienia, który swoim wyglądem odstrasza i jest obrzydliwie tandetny i właśnie szukam drewnianego zamiennika. Mogłabyś jakiś polecić? Myślisz, że ten o którym piszesz byłby godnym następcą? ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Czyli lepiej jest rozczesywać włosy na mokro zaraz po umyciu drewnianym grzebieniem niż szczotką z naturalnym włosiem?? Bo wyczytała gdzieś, że szczotką z naturalnego włosia nie można czesać mokrych włosów, to prawda?? Karolina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mokre wlosy są bardzo podatne na uszkodzenia struktury, łamanie, rozdwajanie. Ciąganie mokrych, cięższych włosów osłabia cebulki i może powodować ich nadrywanie, osłabienie i nawet obumieranie. Na mokro najlepiej czesać palcami albo takim właśnie grzebieniem, żeby nie naciągać nie tarmosić i nie wyszarpywać włosów. Jeśli jesteś prostowłosa to najlepiej czesać już przeschnięte włosy, jeśli falowana- mokre, zabezpieczone odżywką b/s :)

      Usuń
    2. Dziękuję :)

      Usuń

Zostaw komentarz! Wszystkie są dla mnie ogromną motywacją i na każdy odpowiadam :)

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...